#Platforma Obywatelska jeszcze wiele musi się nauczyć, chcąc skutecznie działać w - opanowanych w większości przez młodych ludzi - serwisach społecznościowych. Nieudolne próby zaistnienia w social mediach, podejmowane w trakcie kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego, skończyły się porażką, żeby nie powiedzieć kompromitacją. Jak będzie tym razem, gdy PO, niesione popularnością serwisów typu #Facebook czy Twitter, zaczyna walkę z nowymi hasłami?

Twitter i Facebook - niezbędne narzędzia kampanii politycznych

Już od pewnego czasu niektóre ugrupowania polityczne (a niektóre z nich nawet całkiem skutecznie) podejmują działania i walkę polityczną w obszarach mediów społecznościowych.

Reklamy
Reklamy

Pół biedy, jeśli kampanie te realizowane są przez profesjonalne podmioty, zajmujące się marketingiem internetowym od dawna i mające w tym zakresie spore doświadczenie. Niestety wydaje się, że tę kwestię Platforma Obywatelska powierzyła nie tyle doświadczonym mediaworkerom, co stażystom, którzy dopiero poznają arkana trudnej sztuki social marketingu w internecie.

Przykładem takiego działania PO, które już z góry jest skazane na porażkę, jest rozkręcana w sieciach społecznościowych kampania z naczelnym hasłem "Punkt zwrotny" i rozpoczęta niedługo po niej kampania "Kolej na Ewę". Obie zostały już dość szeroko wyśmiane przez internautów, którzy korzystając z hashtagów #PunktZwrotny i #KolejNaEwe dosłownie zasypali internet masą tzw. memów - śmiesznych obrazków, kpiących z nowych haseł PO i jej przedstawiciela - Ewy Kopacz.

Reklamy

Trudno się dziwić - przez 8 lat PO sprawiało wrażenie partii oderwanej od ludzi i rzeczywistości. Podejmowane przez tę partię działania przysparzały jej wątpliwej popularności, a największe wizerunkowe straty Platforma Obywatelska poniosła w niedawnym czasie, na skutek ujawnienia tzw. afery taśmowej, a w szczególności po opublikowaniu przez Zbigniewa Stonogę akt tej sprawy.

Czy Platforma Obywatelska jest jeszcze wiarygodna?

Upadkowi popularności nie ma co się dziwić. Społeczeństwo widocznie straciło już cierpliwość do populistycznych haseł, uciekania od rzeczywistych problemów, a czarę goryczy przelały słynne już ośmiorniczki i wino za 1500 złotych. Trudno zatem uznać, że kampania "Kolej na Ewę" odwróci tendencje spadkowe PO. Wydaje się, że, po pierwsze, - podjęta została za późno, a po drugie - realizowana jest kompletnie nieprofesjonalnie. PO jeszcze wiele się musi nauczyć, chcąc skutecznie korzystać z mediów społecznościowych.

Facebook i Twitter to potężne narzędzia propagandy i przekazu.

Reklamy

Nie wystarczy jednak samo w nich zaistnienie. Bardzo łatwo źle dobranym reklamowym sloganem zwyczajnie strzelić sobie w stopę. Boleśnie doświadczyła tego PO w czasie kampanii na Twitterze pod hasłem #PunktZwrotny, jeszcze boleśniej doświadczy tego w kampanii #KolejNaEwe. Internauci już dawno przestali wierzyć w populistyczne hasła, tym bardziej głoszone w takich okolicznościach, jak robi to obecnie PO i #Ewa Kopacz. PO widocznie zapomniała, że "w internecie nic nie ginie", nie ma tu ograniczeń co do wymiany informacji, przekaz jest szybki i bezpośredni, a młode społeczeństwo potrafi już filtrować przekazywane mu informacje.

Parafrazując znane powiedzenie, Platforma chciała dobrze, a wyszło jak zawsze. Nieudolnie rozpoczęta kampania póki co odniosła taki skutek, że hasło #KolejNaEwe kojarzy się jednoznacznie negatywnie. Dlaczego? Internauci od razu rozszyfrowali to hasło na swój sposób: po upadku Bronisława Komorowskiego i Radka Sikorskiego, teraz #KolejNaEwe.

Źródło: onet.pl, gazeta.pl, di.com.pl