Reklamy
Reklamy

W sobotę 20 czerwca kampania przed wyborami parlamentarnymi weszła w swoją zasadniczą fazę. I choć to Platforma Obywatelska zapowiadała #punkt zwrotny to nie na konwencji partii Ewy Kopacz, ale Jarosława Kaczyńskiego ów punkt zwrotny się pojawił. Była nim decyzja prezesa Kaczyńskiego o nominowaniu Beaty Szydło na kandydatkę na premiera. Prezes #PiS swoim posunięciem zaskoczył zwłaszcza Platformę Obywatelską, bo dziennikarze spekulowali o nominacji Szydło właściwie już od wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Kaczyński odebrał PO sobotnie show. Stało się tak głównie za sprawą decyzji ws. Beaty Szydło, ale też dlatego, że widowisko na Torwarze było w bardziej amerykańskim stylu niż to w Arenie Ursynów.

Reklamy

Na Konwencji PiS było więcej polityków, sympatyków partii, ale też i entuzjazmu, wiary w zwycięstwo oraz balonów i świateł.

Skutecznej strategii się nie zmienia

Element zaskoczenia tuż na starcie kampanii to sposób na zwrócenie uwagi mediów. Tak było, kiedy prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem Zjednoczonej Prawicy na prezydenta będzie Andrzej Duda. Tak było i w czasie konwencji 20 czerwca, kiedy Kaczyński ogłosił, że #Beata Szydło będzie kandydatką na premiera. A przecież w każdej kampanii najważniejsze jest to, żeby mówili i pisali. Zamierzony efekt został osiągnięty.

Inauguracyjne przemówienie Beaty Szydło było stonowane i umiarkowane, podobnie zresztą jak przemówienie Andrzeja Dudy. Analogii między Dudą i Szydło jest jednak więcej.

Szydło złożyła te same obietnice co prezydent elekt w czasie swojej kampanii.

Reklamy

I trudno się temu dziwić. Przecież jako szefowa kampanii wiedziała jakie są oczekiwania Polaków, co Polacy w miasteczkach i na wsiach chcą od polityków usłyszeć. W przeciwieństwie do Ewy Kopacz starała się nie atakować personalnie, co zdaniem ekspertów od wizerunku było bardzo dobrym posunięciem. Jej wygląd też był nienaganny.

W poniedziałek 22 czerwca w obecności prezydenta-elekta Andrzeja Dudu "Dudabus" w sposób symboliczny, choć nie bez małej wpadki, stał się "Szydłobusem". Wpadka polegała na tym, że w czasie aktu zrzucania z autobusu plandeki z wizerunkiem Andrzeja Dudy doszło do zerwania dwóch linek mocujących, co uniemożliwiło sprawne zdjęcie płachty. Beata Szydło tak jak Andrzej Duda, i właściwie po raz drugi, bo z Dudą też podróżowała, wyruszyła w Polskę. Obiecała, że będzie rozmawiać z Polakami niezależnie od ich poglądów.

A wszystko po to, żeby powtórzyć sukces jaki odniósł Andrzej Duda. #wybory parlamentarne