Prezydent elekt #Andrzej Duda udzielił swojego pierwszego wywiadu na łamach dziennika "Rzeczpospolita". Całość jego rozmowy ukaże się w weekend. Już teraz znamy fragmenty wywiadu, w którym nowo wybrany prezydent zapowiada swoje pierwsze, powyborcze decyzje. Okazuje się, że przed Pałacem Prezydenckim, do którego przeprowadzi się wkrótce Andrzej Duda może stanąć pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Ustawienia takiego monumentu od dawna domagają się bowiem zwolennicy PiS.

Sporna lokalizacja

Pomnik smoleński od lat jest tematem sporu między środowiskami prawicy a władzami związanymi z PO. PiS oraz tzw. środowiska smoleńskie zrzeszone w stowarzyszeniu Solidarni 2010 domagały się, aby pomnik ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

Reklamy
Reklamy

stanął na Krakowskim Przedmieściu, tuż przez Pałacem Prezydenckim. Taką lokalizację uzasadniano wyborem, jakie dokonało społeczeństwo, które w tym miejscu oddawało hołd zmarłemu prezydentowi i innym ofiarom katastrofy Tu-154. Pomysł takiej lokalizacji pomnika był jednak blokowany zarówno przez kancelarię Bronisława Komorowskiego jak i przez władze Warszawy. Przeciwko takiemu umiejscowieniu pomnika sprzeciwiał się również warszawski konserwator zabytków, który uzasadniał, że budowa monumentu w tym miejscu zburzy ład przestrzenny tego historycznego miejsca.

Przedstawiciele warszawskiego Ratusza oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego proponowały, aby pomnik ustawić w innym miejscu, niedaleko Pałacu Prezydenckiego. Pojawiła się także projekt tzw. pomnika świateł, czyli instalacji widocznej po zmroku, tworzonej przez reflektory wbudowane trotuar przed Pałacem Prezydenckim.

Reklamy

Słupy światła emitowanego przez reflektory miałyby symbolizować każdą z ofiar katastrofy.

"Polacy wybrali to miejsce"

Najnowsze zapowiedzi prezydenta elekta wskazują na to, że wkrótce może dojść do powtórki awantury, jaką już wcześniej wywoływała debata na temat lokalizacji pomnika smoleńskiego. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej: Andrzej Duda przyznaje, że sprawa upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej jest dla niego jednym z priorytetów. " Wszyscy chyba wiedzą, jak ważny był dla mnie Smoleńsk, jak przeżyłem tę katastrofę, a teraz mam być prezydentem, a nie kustoszem nieistniejącego muzeum" - powiedział Andrzej Duda. Prezydent elekt przekonuje, że zawsze był zwolennikiem budowy pomnika na Krakowskim Przedmieściu, bo tam przed pięcioma laty zbierały się tłumy Polaków oddających cześć zmarłemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. "To Polacy w ten sposób wybrali to miejsce. Będziemy rozmawiali, być może będzie trzeba rozpisać konkurs, przecież nie będę sam decydował. Podejmę w tej sprawie działania, bo uważam, że pomnik powinien wreszcie stanąć w godnym miejscu.

Reklamy

To pod pałacem prezydenckim zbierali się ludzie" - argumentuje Duda.

"Zaskoczyło mnie to"

Deklarację nowo wybranego prezydenta podchwycili także politycy. Były pisowski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonuje, że sprawę lokalizacji pomnika smoleńskiego prezydent powinien załatwić specjalną specustawą.

Deklaracjami Andrzeja Dudy zdziwione są władze Warszawy. "Zaskoczyło mnie to" - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy przekonuje bowiem, że takie podejście do tematu budzi złe emocje i może stać się kolejnym akordem w wojnie polsko-polskiej. Zdaniem Gronkiewicz-Waltz przeczy to wcześniejszym deklaracjami prezydenta elekta, który zapowiadał próbę zasypywania podziałów między Polakami i łączenia skłóconych środowisk

Warszawski Ratusz obstaje przy pomysłowi upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej na skwerze przy ulicy Trębackiej, w niedalekim sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego. Ten projekt był także popierany przez kancelarię odchodzącego prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz część rodzin smoleńskich. Na razie nie wiadomo, czy Ratusz będzie dążył do realizacji projektu. Plany pokrzyżowała bowiem przegrana Bronisława Komorowskiego, który aktywnie wspierał ten pomysł.

"Pomnik na Krakowskim Przedmieściu? Nie ma miejsca"

Póki co Andrzej Duda zapowiedział, że zamierza spotkać się ze stołecznym konserwatorem zabytków i dowiedzieć się na temat możliwości budowy monumentu na Krakowskim Przedmieściu. Piotr Brabander, stołeczny konserwator zabytków zapowiedział, że chętnie spotka się w tej sprawie z prezydentem Andrzejem Dudą. Dodaje jednak, że dla niego sprawa jest oczywista i będzie przeciwny pomysłowi lokalizacji pomnika na Krakowskim Przedmieściu, ponieważ miejsca na taki monument tam po prostu nie ma. Według niego taka budowa mogłaby dojść do skutku jedynie w wypadku, gdyby sprzed Pałacu Prezydenckiego zdecydowano się usunąć pomnik Józefa Poniatowskiego. Jest to jednak propozycja czysto hipotetyczna. Przypomina on także, że teren należący do Pałacu Prezydenckiego sięga zaledwie do odgradzającego go łańcucha. Chodnik ciągnący się tuż za nim należy już do miasta i to ono decyduje, co może na nim stanąć.

Pomnik świateł, czyli pomnik, którego nie ma

Małgorzata Omilianowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego pytana o pomysły prezydenta w sprawie pomnika stwierdziła, że jest przeciwna jego lokalizacji na Krakowskim Przedmieściu. "Tam nie ma miejsca na żaden pomnik" - stwierdziła w wywiadzie dla radiowej "Trójki". "Problem polega nie tylko na tym, że szukamy odpowiedniej lokalizacji, ale także na tym, że tak naprawdę mówiąc Krakowskie Przedmieście, myślimy o tym kilkudziesięciometrowym odcinku chodnika przed Pałacem Prezydenckim. Tu przed Pałacem Prezydenckim na żaden pomnik miejsca nie ma" - przekonywała. Omilianowska uważa, ze propozycja tzw. pomnika świateł także nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ tego typu instalacja nie będzie stale widoczna i w związku z tym nie spełni swojej funkcji upamiętnienia osób, ku czci których ją wystawiono. Nie daje więc możliwości zorganizowania pod nim zgromadzeń, czy złożenia kwiatów. "Nie bardzo sobie wyobrażam, jak można technicznie przeprowadzić jakąkolwiek ceremonię przed pomnikiem, którego nie ma" - stwierdziła minister. #katastrofa smoleńska