Po nieszczęsnym twicie o złotej klatce prezydenta Komorowskiego, za który Janusz Wojciechowski zresztą przeprosił, sztab Bronisława Komorowskiego na prędce zmontował heppening. Młodzieżówka PO dobrowolnie dała się zamknąć w klatkach.

Młodzi w klatkach

15 maja Janusz Wojciechowski, europoseł PIS napisał na Twitterze, że dla Bronisława Komorowskiego zalecana jest klatka. Odwrotnie niż dla kur, dla których zalecany jest wolny wybieg. Wpis natychmiast wywołał burzę, zwłaszcza w sztabie Komorowskiego. Dwie godziny później Wojciechowski przeprosił oraz wyjaśnił, że miał na myśli złotą klatkę, jaką jest Pałac Prezydencki. Kandydat i jego otoczenie zostało jednak dotknięte do żywego.

Reklamy
Reklamy

Roman Giertych w sobotę pisał "Współpracownik Dudy J. Wojciechowski już grozi więzieniem Komorowskiemu. Jeszcze nie wygrali, a już zaczynają". Przeprosiny Wojciechowskiego tylko rozjuszyły sztab Bronisława Komorowskiego. Już po kilku godzinach na twitterze pojawiły się zapowiedzi akcji plenerowej "klatki dla Polaków". Akcja ma pokazać, że wybór Andrzeja Dudy na prezydenta Rzeczpospolitej spowoduje masowe zamykanie obywateli. Akcję popiera podobno były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Młodzież siedząca w klatkach trzyma kartki z napisami, które tłumaczą, za co Polacy będą zamykani jeśli wynik drugiej tury wyborów nie będzie pomyślny dla Komorowskiego (za in vitro, za to, że mam własne zdanie, za to, że nie kupuję ściemy PiSu itp.).

Platforma walkowerem oddaje debatę

Sprawą, która powinna w najwyższym stopniu nurtować i niepokoić kandydata Bronisława Komorowskiego i jego sztab, jest dobór dziennikarzy, którzy w niedzielny wieczór poprowadzą debatę prezydencką.

Reklamy

Już sam tytuł wpisu na blogu "Kto wygra" z 15 maja pokazuje, co o tym wyborze sądzą zwolennicy prezydenta: "Dobór prowadzących debatę prezydencką to jak postawienie B. Komorowskiego przed pluton egzekucyjny - HAŃBA". Przedstawiciele obydwu sztabów wiele godzin spędzili na uzgodnieniach szczegółów czekających kandydatów debat, w tym - ustalano osoby prowadzące. Mimo tego Kamil Sikora w portalu Na Temat pisze: "Niedzielna debata w TVP i Polsacie będzie jednym z ważniejszych elementów kampanii prezydenckiej przed drugą turą. Platforma oddała ją walkowerem, bo zgodziła się, by poprowadzili ją Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec, dziennikarze znani z konserwatywnych przekonań. (...) Sztab PO - jak relacjonuje Gazeta Wyborcza - wręcz chwali się tym, że zrezygnował z wpływania na skład prowadzących. Tym samym utrudnił swojemu kandydatowi już i tak trudną debatę".

Skutki agresywnej kampanii mogą być odwrotne do zamierzonych

Kampania Bronisława Komorowskiego jest trudna w odbiorze i niemerytoryczna.

Reklamy

W dużej mierze polega bowiem na straszeniu kandydatem Dudą i jego ugrupowaniem. Pełno w niej gaf i obrażania się. Ubiegający się o reelekcję prezydent wydaje się dreptać w kółko, chwytać się brzytwy i łowić niektóre pomysły kandydata Dudy w celu niezgrabnego i mało wiarygodnego ich wykorzystania we własnej kampanii oraz w panice obiecywać wyborcom gruszki na wierzbie. Efekt ocenimy sami, idąc za tydzień do urn.

Źródła: 300polityka, Tokfm, Twitter, natemat.pl, salon24 #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie