Na tydzień przed ostateczną potyczką, #Bronisław Komorowski spotkał się oko w oko z Andrzejem Dudą. Debatę poprowadzili Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec, dziennikarze o konserwatywnych poglądach. Pomimo długotrwałych negocjacji w sprawie prowadzących, sztab Komorowskiego ostatecznie złożył broń, prosząc o zaprotokołowanie, że zrezygnowali z wpływu na skład dziennikarskiego duetu.

Kandydaci odpowiadali na pytania

Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec przygotowali kilka pytań, na które odpowiadali obaj kandydaci. Krzysztof Ziemiec podkreślił, że wszystkie szczegóły debaty zostały zaaprobowane przez sztaby.

Reklamy
Reklamy

Trudno się pozbyć wrażenia, że przez całe półtorej godziny nie zdarzyło się nic porywającego. Wszyscy dowiedzieliśmy się tylko, kto jest z PIS-u, a kto wiele zrobił dla kraju. Pytania dziennikarzy dotyczyły polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego i społecznego, wizji i ustroju państwa. Następnie kandydaci zadawali sobie pytania nawzajem. Początek debaty był nader spokojny i wyważony, jednak w miarę upływu czasu Bronisław Komorowski tracił cierpliwość, przerywał wypowiedzi Dudy i dogadywał. Andrzej Duda wykazał się stoickim spokojem, był mocno ugrzeczniony.

Czego się dowiedzieliśmy?

Debata nie wniosła niczego nowego ponad to, co już przez ostatnie siedem dni zostało powiedziane. Z powodu mocno jałowego dialogu nie można jednoznacznie wyłonić zwycięzcy.

Reklamy

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, atrakcyjność Polski liczy się za pomocą silnej armii. Trudno jest w praktyce budować zgodę narodową, ale trzeba dążyć do kompromisu. Mówił "ja praktykuję zgodę". Jego zdaniem politycy są radykalni, ale Polacy są umiarkowani, a ważna jest praktyka a nie teoria. Prezydent przypomniał też, że przygotował konkretny program dla młodych, który da 100 tysięcy nowych miejsc pracy. Walczył o wolność i jest z niej dumny. Uważa, że musimy przyśpieszyć rozwój tak, abyśmy wszyscy byli zadowoleni. Obecnie dłużej żyjemy i mamy kryzys demograficzny, dlatego musimy inwestować w system opieki dziennej oraz w aktywizację ludzi starszych (uniwersytety trzeciego wieku, aktywność zawodowa). Naród ma prawo do wpływania na decyzje, i skoro Polacy powiedzieli, ze chcą uczestniczyć w decyzjach, to Bronisław Komorowski posłuchał narodu i ogłosił referendum. Twierdził, że nie zmieniał swoich poglądów, bo zawsze popierał JOW-y.

Według Andrzeja Dudy, Polska powinna dbać o dobre stosunki z sąsiadami.

Reklamy

Prezydent musi służyć narodowi i nie może dzielić Polaków. Musi mieć jednak odwagę powiedzieć, że inny jest interes państwa niż interes jakiejś grupy. Trzeba stworzyć pozycję ekonomiczną dla młodych, aby liczył się polski biznes, polska myśl techniczna i polskie technologie. Polacy nie chcą pracować do śmierci, a obecnie jesteśmy na 2 miejscu pod względem ciężaru pracy, którą jesteśmy zmuszeni wykonywać do 67 roku życia. Trzeba zatem przedsięwziąć konkretne działania w celu zmiany tej sytuacji. Ludzie chcą mieć spokojną starość, a nie być przymusowo skazywani na ciężką pracę do końca życia wbrew swej woli. Powiedział, że nie zmienia poglądów z piątku na poniedziałek.

Nie mam nad sobą prezesa

Debatę podsumowali sami kandydaci. Bronisław Komorowski w swoim krótkim przemówieniu podkreślał, że za tydzień Polacy dokonają wyboru, jakie będzie państwo przez następne kilka lat. Podkreślił, że "wolna Polska to ja. Ja nie mam żadnego prezesa nad sobą". Andrzej Duda podziękował za debatę oraz za czas poświęcony przez widzów na jej obejrzenie. Zobowiązał się do ciężkiej pracy dla polskiego społeczeństwa i polskiej racji stanu. Żaden kandydat nie wspomniał, że dotrzyma swoich obietnic wyborczych. Dziennikarze nie pytali kandydatów o plany i propozycje konkretnych rozwiązań najważniejszych problemów społecznych. Obydwaj kandydaci wyrazili zadowolenie z przebiegu debaty. Kolejna już 21 maja.

Źródło: TVPinfo

#wybory prezydenckie