Przed I turą wyborów prezydent Komorowski był tak pewien swego, że nie ruszył nawet palcem, aby w jakikolwiek sposób zawalczyć o głosy wyborców, a udział w debacie z udziałem pozostałych kandydatów protekcjonalnie sobie odpuścił. Porażka w głosowaniu była dla niego kubłem zimnej wody, po którym wpadł w panikę i zaczyna chwytać się wszelkich środków, aby odzyskać elektorat. I jak to #Bronisław Komorowski ma w zwyczaju, robi to fatalnie.

Wczoraj Donald Tusk publicznie zaapelował o głosy dla Komorowskiego. Chyba zapomniało mu się, że to właśnie za jego rządów poparcie społeczne dla PO, z którego wywodzi się aktualny prezydent, poleciało na łeb na szyję, a sam Tusk postrzegany jest jako człowiek, który widząc, do jakiego stanu doprowadził Polskę, spakował manatki i wyjechał do Brukseli. W spotkaniu z mediami powiedział o Komorowskim między innymi: "Był i jest dobrym ojcem i dobrym przyjacielem, tak przez pięć lat zyskał wasze zaufanie". I tu widzimy zaklinanie rzeczywistości - skoro poniósł porażkę, to o jakim zaufaniu mówimy? Pojawiła się też nuta sprzed lat, czyli straszenie PiS-em. #Donald Tusk nie zrobił tego wprost, ale między wierszami, mówiąc: "Porównajcie te pięć lat z tym, co się w Polsce może zdarzyć".

Jak Komorowski chce wygrać wybory?

Po prowadzonej kampanii widać wyraźnie, że sztab Bronisława Komorowskiego nie ma pojęcia, jak zawalczyć o rząd dusz. Oprócz Tuska poparcie dla prezydenta wyraził publicznie aktor znany z kiepskich komedii i seriali, Tomasz Karolak. Według aktora warto głosować na Komorowskiego, ponieważ: jest "człowiekiem z krwi i kości" oraz dobrym prezydentem. Co prawda na czym polega ta dobra prezydentura nie powiedział, ale trudno się dziwić - aktualny prezydent nie zapisał się niczym ciekawym w ciągu swojej kadencji. Gdy sam prezydent zabrał głos, powiedział: "Proszę o głosy w drugiej turze. Proszę też o zrozumienie, że to będzie wybór pomiędzy tymi, którzy się boją wolności, i tymi, którzy chcą ją rozwijać". Zapowiedział także, że zostanie przeprowadzone referendum, w którym społeczeństwo wypowie się w kilku istotnych kwestiach. Tylko jedno "ale", panie prezydencie - dlaczego nie zrobił Pan tego referendum przez pięć lat kadencji? Odpowiedź jest prosta - ponieważ miał Pan to w głębokim poważaniu, a dopiero gdy okazało się, że może Pan stracić wygodną posadkę przy "korycie", nagle zrobił się Pan wrażliwy na opinię ludzi. Fałsz i hipokryzja na całego. Podejrzewam, że gros osób, które zagłosują na Andrzeja Dudę, nie zrobią tego dlatego, że go popierają, ale po prostu w ten sposób oddadzą głos przeciwko Komorowskiemu. #wybory prezydenckie