Gościem Sławomira Jastrzębowskiego (redaktora naczelnego "Super Expressu", którego Kukiz proponował jako prowadzącego niedoszłej debaty) w programie "Więc jak?" był poseł #Przemysław Wipler.

Jeszcze przed pierwszą turą wyborów prezydenckich opinia publiczna zastanawiała się nad kształtem ewentualnej koalicji antysystemowej. Po wyborach, kwestia ta jest podnoszona coraz częściej z uwagi na świetny wynik Pawła Kukiza, który zdobył ponad 20 proc. i doprowadził do referendum m.in. ws. JOW-ów. Przemysław Wipler stwierdził, że #Paweł Kukiz jest człowiekiem który może doprowadzić do wielkiej zmiany na jesieni. Doszło też do zaskakującej deklaracji. Poseł KORWiNy poinformował bowiem, że na spotkaniu liderów tej partii, #Janusz Korwin-Mikke zadeklarował, że jeśli będzie to warunkiem Pawła Kukiza, jest on gotów wycofać się z kandydowania do Sejmu. Wipler twierdzi, że świadczy to o wielkoduszności lidera jego partii, któremu bardzo zależy na stworzeniu szerokiego frontu na wybory parlamentarne.

"Nikt by się nie pogniewał, gdyby Lis dostał w pysk"

Wipler odniósł się też do ostatniej, emocjonalnej reakcji Kukiza na manipulację Tomasza Lisa, który obraził córkę Andrzej Dudy -Kingę. Stwierdził on, że ma tyle samo córek co Kukiz (trzy) i zareagował podobnie. Gdyby sprawa dotyczyła jego rodziny, zadeklarował, że postąpiłby zdecydowanie. Zastrzegł, że musi uważać z rękoczynami choć w tym wypadku nie miałby do czynienia z funkcjonariuszem publicznym (czyżby?). Wipler uważa zachowanie Lisa za niegodziwe, podłe. Uważa jednak, że skutek będzie odwrotny od zamierzonego bowiem Polacy nie akceptują, jak ktoś wciąga czyjąś rodzinę do polityki. Twierdzi przy tym, że po przegranych wyborach Bronisław Komorowski powinien zadzwonić do Lisa i powiedzieć: "Tomek, dzięki! To przez Ciebie!".

"Tak czułem ale wolałem się upewnić" - czyli o polskim górnictwie

Odnośnie podsłuchanych taśm, poseł stwierdził że gdy on krytykował w Sejmie stan polskiego górnictwa, został za to ukarany przez Komisję Etyki. Podzielił się też faktem ze swojej przeszłości, z czasów, kiedy pracował w departamencie bezpieczeństwa energetycznego Ministerstwa Gospodarki. Zdaniem Wiplera, ówczesny szef zapytał go "komu podlega" po czterech miesiącach pracy (!). Po odpowiedzi, miał stwierdzić: "Tak coś czułem ale wolałem się upewnić". Po tym zdarzeniu poseł KORWiNy przestał pracować w tym ministerstwie.

źródło: tv.se.pl