Dla jednych decyzja o zakupie maszyn z Francji była jedyną rozsądną. Wśród innych budzi ona niesmak.

Dozbrajamy armię

Choć wybór śmigłowca Airbus Helicopters wiąże się z powstaniem w Polsce wielu nowych miejsc pracy, to wśród lokalnej społeczności budzi on niesmak. Dlaczego nie wybraliśmy naszych producentów? Przecież to poważna decyzja. Inwestycja na lata. Sprawa, dotycząca nie tylko wojska i przemysłu zbrojeniowego, ale i innych gałęzi życia. Bo kontrakt to nie tylko montaż maszyn dla polskiej armii, to także produkcja części zamiennych i podzespołów.

Jak do tego doszło?

Jak doszło do wyboru francuskiego kontrahenta, a pominięcia polskich oferentów? Było tak, że rekomendacje Sztabu Generalnego, dotyczące pierwszego etapu, to pozyskanie 50 śmigłowców wielozadaniowych, oraz tego, aby jak najszybciej pozyskać śmigłowce wsparcia bojowego o kryptonimie "Kruk".

Reklamy
Reklamy

Zgodnie z informacjami, jakie przedostały się do mediów przed rozstrzygnięciem przetargu, najpilniejsza potrzeba to wymiana śmigłowców szturmowych i morskich.

Jeszcze na początku kwietnia komite, zajmujący się kwestiami umów offsetowych, zaopiniował wyniki prac zespołu, który został powołany wcześniej przez Ministra Gospodarki. Zespół miał zająć się oceną ofert offsetowych, które złożyli przystępujący do przetargu. Chodziło o dostawę 70 śmigłowców wielozadaniowych dla polskich Sił Zbrojnych.

Protest

Wczoraj, w środę 6 maja około dwa tysiące osób wyszło na ulicę Świdnika (Lubelskie). Był to marsz protestacyjny przeciwko odrzuceniu oferty PZL-Świdnik w przetargu na śmigłowce dla naszej armii. Unieważnienie przetargu to główny postulat demonstrujących związkowców.



Związkowcy ze świdnickiego zakładu zorganizowali marsz i manifestacje jako sprzeciw wobec nieuczciwego - ich zdaniem - rozstrzygnięcia przetargu.

Reklamy

Protestujący przeszli spod bramy zakładów PZL-Świdnik do centrum miasta. Na wietrze powiewały biało-czerwone flagi. Manifestanci nieśli symbole Solidarności, a także transparenty z hasłami takimi jak "Polska uzbrojona w śmigło bezrobocia", "Nie damy Gajowemu odstrzelić Świdnika", "Bronek mówi, że Polskę wspiera, francuskie śmigłowce wybiera", "Wielki przekręt śmigłowcowy z prezydentem w tle".

Protestujący wywieźli też na taczkach podobizny Bronisława Komorowskiego, premier Ewy Kopacz i szefa MON Tomasza Siemoniaka.

Jak do tego doszło? cd

Ważne jest to, że trzej oferenci postarali się, by w swoich umowach zawrzeć udostępnienie technologii w zakresie serwisowania i obsługi technicznej. Oferta PZL-Świdnik zakładała dostarczenie śmigłowców za cztery lata, co przyczyniło się do jej odrzucenia. Ale zarząd firmy zaprzecza tym ustaleniom i oznajmia, że chodziło o 2017 rok, czyli już za dwa lata.

Natomiast samo ministerstwo, które rozstrzygnęło przetarg na korzyść francuskich dostawców powołało się na błędy formalno-prawne w ofercie rodzimych oferentów.

Reklamy

Zaważyły one według urzędników ministerstwa nad odrzuceniem propozycji konsorcjum firm PZL-Świdnik (włosko-brytyjska grupa Agusta Westland) oraz Sikorsky i PZL z Mielca.

Wygrywa Airbus Helicopters

Airbus Helicopters niestety nie posiada w Polsce żadnych zakładów, które mogłyby posłużyć do produkcji śmigłowców. Zlokalizowane na warszawskim Okęciu zakłady należą do Grupy Airbus. To wystarcza. Airbus zapowiadał, że w razie wygranej uruchomi linię produkcyjną w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi.

Będzie to działanie obu podmiotów: Airbus Helicopters i WZL1. Pracownicy będą szkoleni we Francji. Jak wynika z dokumentów, dostawy mają się rozpocząć za dwa lata. W związku z tym, pierwsze śmigłowce montowane będą jeszcze za granicą. Żeby sprostać zobowiązaniu montowania maszyn w naszym kraju, firma zamierza montować u nas śmigłowce na eksport. Kiedy Airbus zakończy dostawy dla polskiej armii - następne wiropłaty będą montowane w Polsce i wysyłane do innych, zagranicznych klientów. W ostateczności w Łodzi zostanie zmontowanych 50 maszyn - tyle, ile zamawia ministerstwo.

Decyzja o rozstrzygnięciu związanym z dostawą śmigłowców wzbudza smutek i złość wśród tych potencjalnych dostawców - między innymi z Polski - którzy przetarg przegrali. Stąd protesty.

Podsumowanie

900 osób - to tyle grupa Airbus zatrudnia na ten moment w Polsce. Należą do niej wspomniane wcześniej zakłady na warszawskim Okęciu.

PZL-Świdnik to firma z ponad 60 letnią tradycją. Produkuje śmigłowce (do tej pory ponad 7 tysięcy sztuk). W 2010 roku PZL-Świdnik stał się częścią grupy AgustaWestland. Produkuje śmigłowce, a także samodzielnie je projektuje i w razie potrzeby - serwisuje. Zatrudnia około 3,5 tysiąca osób. #wojsko polskie