W tegorocznych brytyjskich wyborach parlamentarnych startowało co najmniej dwóch Polaków. Co ciekawe, obaj kandydowali z list partii niechętnie patrzących na imigrantów. Daniel Kawczyński z ramienia Partii Konserwatywnej i Przemysław Skwirczyński z poparciem UKIP. Jednak tylko jednemu z nich udało się dostać do parlamentu. Skwirczyński poniósł dużą porażkę, zdobywając zaledwie ok. 1,5 tys. głosów. Daniel Kawczyński natomiast, z wynikiem 24, 628 głosów, zdobył mandat. Nie jest to jego pierwsze wyborcze zwycięstwo.

Nietuzinkowy życiorys

Kawczyński wyemigrował do Wielkiej Brytanii jako małe dziecko w latach 70. Skończył Uniwersytet w Stirling, a od 2005 zasiada w brytyjskim parlamencie. Jako parlamentarzysta wsławił się w dwóch kwestiach. Jest on najwyższym deputowanym całej Izbie Gmin, mierzy 204 cm wzrostu. Jako drugi parlamentarzysta na Wyspach zadeklarował się także jako osoba biseksualna. W 2011 r. rozwiódł się ze swoją żoną i poinformował, że jego nowym partnerem jest mężczyzna. Mimo że był członkiem Partii Konserwatywnej, nie spotkał się z napiętnowaniem ze strony partyjnych kolegów. "Jestem im za to bardzo wdzięczny. To ważne, aby pokazać młodym ludziom, że o swoich preferencjach seksualnych można mówić otwarcie - i jest to zupełnie naturalne" - przyznawał wówczas Kawczyński, cytowany przez "Daily Mirror". Ta kontrowersyjna decyzja nie wpłynęła także negatywnie na poparcie wyborców.

Konserwatyści górą

Zwycięstwo Kawczyńskiego przyczyniło się do miażdżącego sukcesu torysów. Jak wynika z doniesień brytyjskich mediów, wybory w cuglach wygrali konserwatyści, którzy według analizy BBC zdobyli 329 mandatów, co daje im możliwość stworzenia samodzielnego rządu. Wynik drugiego z Polaków, idealnie oddaje skalę porażki partii Nigela Farage'a, która według różnych analiz zdobędzie jeden lub dwa mandaty, a sam lider tego ugrupowania nie znajdzie się w parlamencie. Polakowi trudno było uzyskać dobry wynik z ramienia partii, która uważa, że od emigrantów z Polski lepsi są nawet Pakistańczycy. Takie wyniki są także konsekwencją systemu większościowego, który promuje duże partie. Sukces Kawczyńskiego nie powinien wpłynąć na sytuację Polaków na Wyspach, nigdy nie był on mocno związany ze środowiskiem polonijnym.

Źródło: Onet, Fakt, Pikio.pl #wybory parlamentarne