W dniu 18 maja 2015 r. odbyła się sesja Rady Powiatu Chojnickiego. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic nadzwyczajnego, gdyby nie okres kampanii wyborczej.

Jak wskazują zdjęcia z przebiegu sesji Rady Powiatu, władze samorządowe nie powstrzymały się od agitacji wyborczej w urzędzie. Szczególnym tego przejawem było wpięcie w klapy marynarek materiałów wyborczych Bronisława Komorowskiego. Zarówno wicestarosta Marek Szczepański (PO), jak i Stanisław Skaja (bezpartyjny) wpięli sobie kotyliony promujące kandydaturę Bronisława Komorowskiego. 

Agitacja wyborcza w urzędzie

W trakcie kampanii wyborczych urzędnicy nie mają najmniejszego prawa do rozprowadzania czy promowania materiałów wyborczych.

Reklamy
Reklamy

Nie wolno im też w sposób werbalny czy niewerbalny agitować za startującymi w wyborach. Poza wątkiem prawnym tego czynu, jest jeszcze ważniejszy aspekt zdarzenia. Takie zachowanie władz powiatu, które są pracodawcą urzędników samego starostwa, jak i instytucji podległych, w tym szkół publicznych, nie uwzględnia pluralizmu panującego w społeczeństwie. Tworzy to wrażenie istnienia "jedynie słusznej" postawy politycznej.

Pytanie o konsekwencje

W rozumieniu prawa i etyki oraz ogólnie norm społecznych zachowanie takie jest ewidentnie niedopuszczalne. Jak to częstokroć w Polsce bywa politycy za takie zachowanie unikną konsekwencji. Powinno to jednak stać się podstawą dla ostrej reakcji obu sztabów obecnych kandydatów na urząd Prezydenta RP.

Próbowali się wykazać?

Smaczku sprawie dodaje fakt wizyty w tym samym dniu w Chojnicach Andrzeja Dudy.

Reklamy

Chojnickie władze samorządowe związane z PO chciały się chyba wykazać swym serwilistycznym stosunkiem wobec partii rządzącej. Nie zważając na koszty takiego postępowania w obliczu spotkania Andrzeja Dudy z mieszkańcami powiatu w Chojnicach. Czy walka polityczna nie może być grą fair play?

Twierdza PO?

Wysokie poparcie dla Bronisława Komorowskiego w Chojnicach w trakcie I tury wyborów prezydenckich wskazuje, że większość mieszkańców 40-tysięcznego miasta wykazuje postawy bliższe PO. Urzędujący Prezydent otrzymał w powiecie 39.57 proc. głosów, a Andrzej Duda 34.7 proc. Natomiast w stolicy powiatu różnica pomiędzy dwoma konkurentami była dużo większa. Na Bronisława Komorowskiego głos oddało 42.45 proc., a na Andrzeja Dudę 29.45 proc. Być może ta dysproporcja w poparciu dla Komorowskiego w mieście i powiecie zmusiła władze powiatu do tak skrajnych zachowań?

#wybory prezydenckie