Podczas debaty #Bronisław Komorowski zaszachował Andrzeja Dudę pytaniem o blokowanie etatu na Uniwersytecie Jagiellońskim, choć #Andrzej Duda jest z uczelni urlopowany. Już w poniedziałek słychać głosy, że doradca prezydenta, Tomasz Nałęcz także blokuje etat, tyle że na Uniwersytecie Warszawskim.

Czy faktycznie etat Andrzeja Dudy jest zablokowany?

Prof. Jan Zimmermann, kierownik Katedry Prawa Administracyjnego UJ wyjaśnił w rozmowie z Newsweekiem "To kłopot, dla mnie, dla uczelni, dla studentów. Nie mogę przyjąć na stałe nowego pracownika dydaktycznego, nie mogę rozwijać katedry". Ta wypowiedź oznacza, że na etacie Andrzeja Dudy jest zatrudniony inny pracownik dydaktyczny, tyle że nie może on uzyskać stałego zatrudnienia dopóki etat nie zostanie faktycznie zwolniony.

Reklamy
Reklamy

Umowa z zastępcą została zawarta do 2017 r., a uczelnia nie wypłaca Dudzie żadnych pieniędzy. Podczas pobytu Bronisława Komorowskiego w Krakowie przemawiała jedna ze studentek UJ, która wołała "Niech pan zwolni dla nas etat". Wtórował jej prezydent "Można różne rzeczy robić - można mieć etat na uczelni, można ten etat blokować, można! Ale jeżeli się próbuje komuś innemu postawić zarzut z tego, co się samemu czyni, to naprawdę można być mistrzem dla faryzeuszy!" Ustawa o wykonywaniu mandatu posła lub senatora określa, że jeśli poseł lub senator jest zatrudniony u innych pracodawców, to "otrzymuje urlop bezpłatny na swój wniosek, na okres sprawowania mandatu oraz trzech miesięcy po jego wygaśnięciu - bez względu na rodzaj i okres trwania stosunku pracy. Stosunek pracy zawarty na czas określony, który ustałby przed terminem zakończenia urlopu bezpłatnego, przedłuża się do trzech miesięcy po zakończeniu tego urlopu".

Reklamy

Po zakończeniu bezpłatnego urlopu pracodawca musi zatrudnić posła lub senatora po wygaśnięciu mandatu "na tym samym lub równorzędnym pod względem płacowym stanowisku pracy, z wynagrodzeniem, jakie otrzymywałby poseł lub senator, gdyby nie skorzystał z urlopu bezpłatnego". Z wypowiedzi wynika, że Andrzej Duda złożył wniosek o przyznanie mu urlopu, zatem przebywa na nim legalnie i z tego powodu imputowanie blokowania etatu nie jest uprawnione. Idąc tym tropem można by postawić tezę, że profesor Tadeusz Nałęcz również blokuje etat na Uniwersytecie Warszawskim, ponieważ przebywa on na urlopie w związku z wykonywaniem obowiązków doradcy w Kancelarii Prezydenta.

Trzeba bardziej ważyć słowa

Prezydent-kandydat Komorowski nazywa kandydata Dudę faryzeuszem. Przypomnijmy, że "faryzeusz" oznacza człowieka obłudnego. Tylko czy autor powyższej wypowiedzi nie mógłby tego samego usłyszeć o sobie? W 2001 r. Bronisław Komorowski mówił, że jeśli jego ówczesny zastępca Romuald Szeremietiew okaże się niewinny (w aferze korupcyjnej w MON), to on odejdzie z polityki, bowiem jest człowiekiem honoru i nie mógłby postąpić inaczej.

Reklamy

Sprawa Szeremietiewa ciągnęła się aż do 2010 r., kiedy to sąd ostatecznie go uniewinnił. Sąd orzekł wówczas, że za ochronę tajemnicy w resorcie obrony odpowiadał jego szef, czyli minister (Bronisław Komorowski, obecnie prezydent i kandydat na drugą kadencję). Romuald Szeremietiew podaje, że do dnia dzisiejszego nie został nawet przeproszony.

Kryptoreklama podczas debaty

Podczas debaty Bronisław Komorowski przekazał Andrzejowi Dudzie kartkę z jego odpowiedziami na ankietę portalu MamPrawoWiedzieć. Prezydent kilka razy powtarzał nazwę portalu, a dociekliwi internauci już po chwili podali informację, że we władzach Stowarzyszenia 61 (MamPrawoWiedzieć jest ich stroną internetową) zasiada córka prezydenta, Zofia Komorowska. Informację potwierdzono w KRS. Z powodu wielkiego zainteresowania, strona MamPrawoWiedzieć padła, a w poniedziałek Stowarzyszenie 61 wydało oświadczenie następującej treści "Nigdy nie ukrywaliśmy tego, że Zofia Komorowska była członkinią Stowarzyszenia 61. Dostęp do tej informacji mieli zarówno kandydaci, jak i wyborcy. W związku z wyborem ojca na Prezydenta RP Zofia Komorowska zawiesiła członkostwo w Stowarzyszeniu 61 oraz w jego komisji rewizyjnej. Zawieszenia nie zgłosiliśmy skutecznie do KRS, nad czym ubolewamy". Przepisy stanowią (art.22 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym), że wszelkie zmiany w zarządzie należy obowiązkowo zgłaszać do KRS w terminie do 7 dni od wystąpienia tego zdarzenia. Za niewykonanie tego obowiązku grozi grzywna. Ponadto, jeśli Zofia Komorowska wiedziała o niezgłoszeniu jej odejścia do KRS, mogła samodzielnie poinformować sąd, składając stosowne pismo.

W świetle powyższego, siedmiodniową rywalizację na brudne argumenty należy uważać za otwartą. Tego typu zachowań nie obejmuje, bowiem cisza wyborcza.

Źródła: Newsweek, wPolityce.pl, Polityka, blogpress.pl, szeremietiew.pl, niezależna.pl, archiwumwyborcza.pl, onet.pl, serwis MamPrawoWiedzieć.pl #wybory prezydenckie