W ostatnim tygodniu w mediach dominował temat przyszłości Platformy Obywatelskiej i pytanie czy podniesie się po porażce Komorowskiego. W poważnym kryzysie znajduje się jednak nie tylko partia rządząca, ale również SLD.

W sobotę 30.05.2015 Leszek Miller zapowiedział utworzenie jednej listy szeroko rozumianej lewicy w wyborach parlamentarnych. Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej boi się, że jego partia nie przekroczy progu wyborczego, więc zamierza połknąć wszelką konkurencję i desperacko zmierzać po bezpieczne 5 procent.

Wołanie o pomoc

Miller szuka wsparcia, ale na razie robi to po omacku. Na posiedzeniu Rady Krajowej SLD zapowiedział, że będzie starał się porozumieć z OPZZ.

Reklamy
Reklamy

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz zaapelował, według Millera, o wspólne spotkanie, w którym "wezmą udział różne organizacje lewicowe, także pojedyncze osoby, które uważają się za posiadaczy lewicowych wartości".

Na sobotnim posiedzeniu Miller zapowiedział walkę o socjalne rozwiązania: podniesienie płacy minimalnej do 2,5 tys. złotych, wprowadzenie minimalnej 15 zł stawki godzinowej, podniesienie emerytur o 400 zł. Obiecał również obniżkę podatku VAT, wprowadzenie progresji podatkowej i powstrzymywanie prywatyzacji.

Czy ktoś jednak w to wszystko uwierzy? SLD jeszcze niedawno popierało kandydaturę Magdaleny Ogórek, która częściej niż o pracownikach mówiła o przedsiębiorcach, a złośliwi publicyści zauważali, że plasuje się "na prawo od Korwina".

Brak perspektyw

Szanse na odrodzenie Sojuszu dość trzeźwo ocenia Marek Borowski.

Reklamy

Podkreśla, że partia potrzebuje porozumienia z lewicowymi ugrupowaniami jak Wolność i Równość Jana Hartmana i Magdaleny Środy czy nową partią Razem. Problem jest jednak taki, że Razem nie pali się do wchodzenia w alianse z SLD. Borowski zauważa również, że największym zagrożeniem będzie dla Sojuszu Paweł Kukiz. W sondażach, w których partia Kukiza nie jest uwzględniana SLD wypada przyzwoicie, natomiast gdy Kukiz pojawia się wśród kandydatów, Sojusz ląduje wyraźnie poniżej progu wyborczego. Oznacza to, że może ukraść wyborców SLD.

Borowski podkreśla, że dotychczasowe próby jednoczenia lewicy nie powiodły się. Sojusz zawsze chciał zajmować pozycję wodzowską, a niestety nie jest tak silny, aby temu sprostać. "Trzeba przyznać: nie mamy kamienia filozoficznego na lewicy" - podsumował były marszałek sejmu.

Od Sojuszu odcina się również nowa lewicowa inicjatywa, czyli partia Razem. Maciej Konieczny, członek ugrupowania, zdecydowanie krytycznie ocenia SLD i raczej nie widzi szans na współpracę.

Reklamy

Politykom Sojuszu zarzuca oderwanie od problemów społecznych i zdradę lewicowych ideałów. "SLD to partia, która wprowadziła prawo pozwalające na eksmisję na bruk. To jest partia, która obniżała podatki dla przedsiębiorców. Przez to nie ma teraz na szpitale, szkoły, na rzeczy potrzebne dla większości obywateli" podkreśla Konieczny. "SLD to jest partia tajnych więzień CIA i wojny w Iraku. To jest partia, która konsekwentnie stała po stronie Kulczyków, a nie Kowalskich. Aby powstała wiarygodna lewica, musi ona odrzucić SLD" podsumowuje.

Wygląda na to, że Sojusz nie ma wiele do zaoferowania młodym, lewicowym wyborcom i raczej nie może liczyć na ich poparcie. Część ludzi głosuje na partię Millera z przyzwyczajenia, ale grupa ta maleje, a cała reszta zdaje sobie sprawę z niezliczonych kompromitacji Sojuszu i na pewno go nie wybierze.

Zanosi się zatem na gruntowne przetasowania na scenie politycznej. Po październikowych wyborach parlamentarnych w sejmie może nie być miejsca dla SLD, Platformę ma szansę wyprzedzić nowa partia Pawła Kukiza, a pojawić mogą się również liberałowie z NowoczesnejPL Ryszarda Petru i Leszka Balcerowicza.

Prawdopodobnie nie będzie lepiej, raczej będzie gorzej, ale na pewno będzie ciekawiej.

źródła: pap.pl gazeta.pl tvp.pl #wybory parlamentarne #Polityka Warszawa #Magdalena Ogórek