Janusz Korwin-Mikke to postać barwna, której wypowiedzi i działania wywołują liczne kontrowersje, a dzięki którym rzesza dziennikarzy i dyżurnych "ekspertów od wszystkiego" ma ręce pełne roboty. Jednak co innego kontrowersyjne wypowiedzi, a co innego fizyczny atak, którego dopuścił się w stosunku do Michała Boniego. #Parlament Europejski osądził sprawę i uchylił JKM immunitet, aby mógł odpowiadać przed sądem za swój czyn.

Do zdarzenia doszło 11 lipca podczas spotkania polskich europosłów w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dlaczego Korwin-Mikke zaatakował? Chodziło o zadawniony incydent z 1992 roku, kiedy to podczas debaty lustracyjnej w Sejmie Boni miał go obrazić, wyzywając od "idiotów i oszołomów".

Reklamy
Reklamy

Lider partii KORWiN obiecał mu wówczas zemstę - jak widać czekał z nią aż 12 lat. Co ciekawe, sam Michał Boni nie złożył doniesienia, ale zrobiło to Ministerstwo, a Prokuratura Generalna w Warszawie zwróciła się do Parlamentu Europejskiego o uchylenie immunitetu europosła. Dziś PE wyraził na to zgodę, więc Korwin-Mikke będzie mógł dostać wezwanie do sądu. Za spoliczkowanie grozi mu kara grzywny, pozbawienia wolności do lat trzech lub czasowego ograniczenia.

Korwin-Mikke nabroił, ale czy prawdę miał powód?

Oczywiście nikt nie pochwala zachowania kontrowersyjnego polityka, ale należy zastanowić się, czy naprawdę miał powód do ataku na Boniego? Podczas wspomnianej debaty lustracyjnej Korwin-Mikek zarzucał mu współpracę z tajnymi służbami PRL, czemu Boni zaprzeczał. Jednak...

Reklamy

gdy w 2007 roku Boni dostał się do gabinetu Donalda Tuska (jako minister administracji i cyfryzacji), przyznał, że w 1985 roku podpisał dokument o... współpracy z SB. Jak twierdził, był szantażowany, a papiery podpisał dla "świętego spokoju", ponieważ nigdy na nikogo nie donosił. Wychodzi, więc na to, że Korwin-Mikke miał rację w tej sprawie, a gdy powiedział prawdę, dowiedział się od Boniego, że jest idiotą i oszołomem. Można by, zatem zrozumieć, że poniosły go nerwy, pozostaje tylko pytanie, dlaczego nie spoliczkował oponenta wówczas, a czekał na to ponad dekadę? #polityka zagraniczna #Janusz Korwin-Mikke