"W imię Boga Wszechmogącego!" - rozpoczyna się tekst projektu konstytucji opublikowanego na stronie Janusza Korwin-Mikkego, co daje do zrozumienia, że osoby innego wyznania muszą uznawać wyższość jedynej słusznej religii. To jednak nie ostatnia częściowo wykluczona grupa. Jak się bowiem okazuje, drugą grupę (prawdopodobnie liczniejszą) stanowią... Polacy mieszkający za granicą. Art. 13 stanowi, że obywatelstwo polskie traci się z chwilą przyjęcia obywatelstwa innego państwa na wniosek własny lub niezrzeczenia się takowego w ciągu 30 dni od dowiedzenia się o nadaniu takowego. Głosy oburzenia wśród polonii dotychczas popierającej Korwin-Mikkego są coraz liczniejsze.

Błędy i nieścisłości

Zgodnie z zapowiedzią w konstytucji znalazłyby się od lat głoszone przez lidera Koalicji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja zasady cywilizacji łacińskiej, takie jak "Prawo nie działa wstecz" oraz "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Pod znakiem zapytania stałaby przyszłość Polski w Unii Europejskiej: "Akty prawne będące źródłami prawa powszechnie obowiązującego w Państwie to kolejno: Konstytucja, Ustawy lub ratyfikowane przez Państwo umowy międzynarodowe i akty prawne organizacji międzynarodowych, których członkiem jest Państwo". Aby konstytucja obowiązywała ponad prawem unijnym, Polska musiałaby wynegocjować stosowną kontrasygnatę, analogiczną do tej, którą posiadają Niemcy. W przeciwnym wypadku wykonywanie prawa unijnego sprzecznego z konstytucją byłoby niemożliwe, konsekwencji czego - także dalsza nasza obecność w tych strukturach.

Punkt drugi artykułu 29 zabrania z kolei podważania woli testatora. Nie jest jednak doprecyzowane, co się stanie w przypadku, gdy zdeklarowana "wola testatora" wynikała z szantażu bądź groźby.

Do artykułu 31 wkradł się z kolei błąd logiczny; wedle zapisu obywatel może wyrażać własne zdanie oraz poglądy, jeśli ich forma lub treść "nie uraża powszechnie przyjętych obyczajów". Z tego by wynikało, że można obrazić obyczaj, np. karnawał, pogrzeb czy malowanie pisanek. Przypomina to oczywiście proces Jerzego Urbana oskarżonego o obrazę uczuć religijnych, na którym argumentował on, że nie można obrazić miłości, nienawiści itp.

Koniec z prawem wyborczym dla więźniów

Co ciekawe, wbrew obiegowym opiniom Korwin-Mikke nie ma zamiaru odbierać prawa wyborczego kobietom. Chciałby je jednak zabrać osobom przebywającym w zakładach psychiatrycznych, więźniom, osobom pobierającym zasiłki oraz zajmującym posady państwowe (np. policjantom). Jest to oczywiście konsekwencja często powtarzanej przez niego polityki "niepytania o zdanie osób zainteresowanych".

Kadencja prezydenta ma - według konstytucji - trwać 7 lat. Co więcej, ta sama osoba nie może zostać ponownie prezydentem, co stawia pod dużym znakiem zapytania "antydemokratyczność" Korwin-Mikkego. Tym bardziej że wymagane będzie nadal zebranie stu tysięcy podpisów poparcia dla kandydata.

Punkt drugi artykułu 54 stwierdza, że w przypadku utraty funkcji przez prezydenta obejmuje ją do końca kadencji marszałek Sejmu, kolejni wicemarszałkowie Sejmu, marszałek Senatu i wicemarszałkowie Senatu, o ile wyrażą na to zgodę. Oznacza to, że jeśli żaden z wyżej wymienionych nie wyrazi na to zgody, do końca kadencji nie będzie osoby pełniącej funkcję prezydenta.

Zmiany w Sejmie

Z niegłoszonych dotychczas kwestii ciekawie przedstawia się struktura Sejmu, który liczyłby 444 posłów. Miałby się on zajmować wyłącznie ustalaniem wysokości podatków powszechnych. Kandydatem do Sejmu zostałaby osoba poparta przez 100 wyborców, którzy wpłacą kaucję. Kaucja ta przepadałaby, jeśli kandydat nie przekroczyłby 5-procentowego progu wyborczego. Spowodowałoby to, że ludzie częściej głosowaliby na - często z góry ogłoszonych przez media - "głównych kandydatów". Oprócz bowiem argumentu dotychczasowego tj. "ma dobre poglądy, ale nie opłaca się na niego głosować, bo i tak nie ma szans", doszedłby jeszcze: "nie opłaca się na niego głosować, bo ma małe szanse I KAUCJA PRZEPADNIE".

Czy to przedwyborczy strzał w stopę?

Tak bystry polityk jak #Janusz Korwin-Mikke z pewnością potrafiłby przewidzieć oburzenie polonii wynikłe po zadeklarowaniu pozbawienia jej polskiego obywatelstwa. Dlaczego zatem zdecydował się na opublikowanie treści tej konstytucji na kilka dni przed wyborami? Czy w ten sposób chciał on przekazać kuchennymi drzwiami poparcie coraz bardziej popularnemu Pawłowi Kukizowi? A może to zwykła złośliwość wymierzona w Jacka Wilka, który projekt takiej konstytucji zapowiadał kilka miesięcy temu i do dzisiaj go nie opublikował?

Treść konstytucji z pewnością wymaga doszlifowania. Pewną niespodzianką jest "demokratyczność" (w JOW-ach wybierani by byli nawet sędziowie!) oraz brak jakichkolwiek kwestii odnoszących się do prawa do posiadania broni, obrony koniecznej czy blokad w kontekście nakładania podatków uzależnionych od dochodów. Wątpliwości budzi też zasadność używania w konstytucji zwrotów stricte katolickich.

Źródło: korwin-mikke.pl #wybory prezydenckie #wybory 2015