#Janusz Palikot po odejściu z PO założył partię, która niespodziewanie weszła do Sejmu, dzięki czemu poznaliśmy takie nazwiska jak Grodzka czy Biedroń. Jednak w okresie gdy ufało mu wielu Polaków, praktycznie nie zrobił nic dla kraju. Teraz gdy startuje w wyborach prezydenckich, ponownie wyciąga z szafy stare pomysły, o których dziwnie zapomniał po wejściu do Sejmu.

Cóż to za pomysły? Likwidacja konkordatu, likwidacja Senatu oraz uzależnienie liczby posłów od frekwencji w wyborach. Na spotkaniu z dziennikarzami kandydat na prezydenta RP pokazał projekt nowej konstytucji - została stworzona na bazie obecnej. Trzeba przyznać, że z frekwencją to pomysł ciekawy. W myśl tej idei, jeżeli w wyborach wzięłoby udział 100 procent uprawnionych, w Sejmie zasiadłoby 460 posłów. Jeśli tylko 50% - o połowę mniej, czyli 230. Tego typu rozwiązanie rzeczywiście mogłoby mobilizować polityków do zabiegania o wyborców, jednak... czy ufać Palikotowi? Gdy jego partia wchodziła do Sejmu, wielu ludzi upatrywało w niej nową siłę, która może zmienić skostniałe układy społeczno-polityczne. Niestety partia Palikota nie podsunęła żadnych pomysłów co do gospodarki czy polityki prorodzinnej, zajmując się zamiast tego rzeczami drugorzędnymi, jak legalizacja marihuany czy związki partnerskie. Oczywiście dla wielu osób to temat istotny, jednak kraj opiera się na ekonomii i rodzinach i najpierw należy załatwić sprawy najpilniejsze, a potem pozostałe. Palikot rozczarował do siebie nie tylko wyborców, ale i własnych ludzi, którzy zaczęli opuszczać swego dotychczasowego lidera, znanego w swoim czasie z biegania z wibratorem po sejmowych korytarzach.

Czy Palikotowi jeszcze ktoś uwierzy?

Wśród pomysłów byłego członka PO znalazła się m.in. likwidacja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Patrząc obiektywnie, hasła wyborcze Palikota przypominają te same, które głosiła PO w 2010 roku, a mianowicie - likwidacja abonamentu RTV i rozwiązanie Senatu. Niestety PO po dojściu do władzy całkowicie zapomniała o swoich obietnicach, podobnie jak Palikot w Sejmie nie poddał pod głosowanie żadnej ważnej dla kraju ustawy. O ile wielu osobom podoba się antyklerykalizm posła, o tyle w innych kwestiach nie ma on nic do powiedzenia, a mierne wyniki popularności jego partii i samego Palikota to - niestety - ich własna zasługa. Jak jednak widać, kto raz był przy "korycie", ten chce przy nim zostać jak najdłużej.

Zobacz >>> Wszystko wskazuje na to, że wybory prezydenckie i parlamentarne zostaną sfałszowane

#wybory prezydenckie #Twój Ruch