Prezydent #Bronisław Komorowski, który przegrał w II turze wyborów z Andrzejem Dudą ewakuuje się ze stanowiska. Wraz z nim zostały zabrane ustawy i projekty, które obiecał wprowadzić i którymi szczycił się po pierwszej turze. Wyniki wyborów zweryfikowały jego obietnice.

Mowa tutaj przede wszystkim o projekcie, który miał wprowadzać nowe rozwiązania, dzięki którym na emeryturę można by przejść po 40 latach pracy, nie czekając na osiągnięcie 67 roku życia. Pomysł i projekt zniknął po wynikach drugiej tury tak szybko jak pojawił się po pierwszej. Na witrynie internetowej prezydenta, strona, na której znajdował się projekt ustawy, została usunięta.

Reklamy
Reklamy

Gorycz porażki

Bronisław Komorowski ciężko przełknął wczoraj gorycz porażki i, pomimo że pogratulował zwycięstwa Andrzejowi Dudzie, to jednak zapowiedział dalszą walkę i organizację "pospolitego ruszenia", które ma dać Polakom szansę w wyborach parlamentarnych. W tych słowach oczywiście miał na myśli walkę PO z PiS. Jak widać, nawet po przegranej, władze Platformy nie zmieniają taktyki i nadal straszą PiSem.

Na podstawia informacji medialnych można odnieść wrażenie, że panuje w naszym kraju żałoba narodowa. Rozmowy powyborcze mogły sugerować, że stała się wielka tragedia. Trzeba przyznać, że media, jak i liczni celebryci, ze wszystkich sił wspierali Komorowskiego i stąd też powszechny smutek w "elitach" medialnych spowodowany wynikiem wyborów.

Udało się

Hasło: "#Andrzej Duda - to się uda" sprawdziło się.

Reklamy

Wygrana kandydata PiS nie dziwi, tym bardziej że, szczególnie w internecie, powszechne były nastroje przeciwne kandydaturze Bronisława Komorowskiego.

Sukces wyborczy Andrzej Duda zawdzięcza poparciu dotychczasowych wyborców kandydatów antysystemowych. Zgodnie z prognozami poparła go większość wyborców Pawła Kukiza i Janusza Korwin- Mikkego. Niewątpliwe czeka go teraz czas, w którym Polacy będą mu patrzeć na ręce i liczyć na zmiany, które obiecywał. #wybory prezydenckie

Po wygranych wyborach prezydent elekt pojawił się przy stacji metra w centrum Warszawy i rozdawał poranną kawę swoim rodakom, dziękując za poparcie. Mówił, że zgodnie z obietnicami wyborczymi pałac prezydencki będzie otwarty na głos wszystkich Polaków.