Trudno już policzyć, ile projektów ustaw o związkach partnerskich zostało odrzuconych przez Sejm. Może zaskakiwać też to, że temat ten jest jednym z niewielu, w których w Platformie Obywatelskiej nie ma dyscypliny partyjnej - a przez to doskonale widać, jakie poglądy mają posłowie: tożsame z konserwatywnym Prawem i Sprawiedliwością. #Ewa Kopacz z kolei z wielkim zaangażowaniem zmierza do wyborczej katastrofy jesienią - obiecała projekt ustawy o związkach partnerskich w… nowej kadencji Sejmu. Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa: czy premier naprawdę sądzi, że wyborcy są tak naiwni?

Związki partnerskie - szans nie widać

We wtorek projekt ustawy o związkach partnerskich przygotowany przez SLD nawet nie został skierowany do dalszego rozpatrywania.

Reklamy
Reklamy

Odrzucili go posłowie prawicy, PSL i - można powiedzieć - zakamuflowanej prawicy, czyli znacznej części Platformy Obywatelskiej. Pojawiły się nawet głosy, że to swoista kara za poparcie części środowiska LGBT (z Krystianem Legierskim na czele) dla Andrzeja Dudy. Premier Kopacz już po głosowaniu poinformowała, że w PO nie było czasu nawet na spotkanie w tej sprawie i omówienie tematu. Aż prosi się by napisać: fakt, 8 lat rządów to naprawdę mało czasu, by przedyskutować kwestię związków partnerskich. Szans na uchwalenie tej ważnej ustawy nie widać - trudno powiedzieć, co wydarzy się po jesiennych wyborach, ale projekt mógłby przejść właściwie tylko przy większości lewicowej w Sejmie. A na to szanse są zerowe, bo i lewicy jako takiej nie widać na politycznej scenie. #wybory parlamentarne

Ewa Kopacz obiecuje: związki partnerskie po jesiennych wyborach

Oderwanie Platformy Obywatelskiej od rzeczywistości doprowadziło do katastrofy wyborczej Bronisława Komorowskiego, który jeszcze kilka miesięcy temu mógł liczyć na poparcie nawet 60 proc. wyborców. Jak widać, w dalszym ciągu partia rządząca nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków. Ewa Kopacz dziś stwierdziła: "Po wyborach październikowych #Platforma Obywatelska będzie miała okazję złożyć niejeden projekt ustawy, w tym również dotyczący związków partnerskich". Zatem PO wciąż stosuje system nierealnych obietnic. Swoją drogą bardzo możliwe, że w październiku "premier Kopacz" będzie terminem, który przeszedł do historii. A wyborcy na pewno nie są już tak naiwni, żeby uwierzyć w jakiekolwiek uregulowanie kwestii związków partnerskich z Platformą u rządowych sterów.