#David Cameron pojawi się w tym tygodniu z krótkimi wizytami w Danii, Holandii, Francji, Niemczech. W piątek zawita również w Polsce. Czy spieszy się, by dokładnie zwiedzić Europę zanim Wielka Brytania ją opuści?

Negocjacje

Raczej nie. Wszystko wskazuje na to, że za namową kanclerz Niemiec Angeli Merkel i przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera zdecyduje się na pozostanie we Wspólnocie. Przypuszczalnie będzie to jednak inna wspólnota niż dotychczas.

Jedną z obietnic wyborczych nowego-starego premiera Wielkiej Brytanii było ogłoszenie referendum w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Reklamy
Reklamy

Gdyby do niego doszło, to Brytyjczycy prawdopodobnie zagłosowali by na "tak". Wygląda na to, że David Cameron tak spieszy się z wizytami w państwach europejskich, by jak najszybciej wynegocjować nowe warunki członkostwa w Unii Europejskiej i zadowolić nimi rodaków. Chce ich przekonać do pozostania w Unii, ale na nowych, lepszych warunkach. Chce ich przekonać, że "lepszy rydz niż nic".

Imigranci

Kością niezgody jest oczywiście sprawa imigrantów, którzy - zdaniem Camerona i jego wyborców - destabilizują brytyjską gospodarkę, zabierają miejsca pracy i obciążają sektor publiczny. Jean-Claude Juncker dziś wieczorem spotka się z premierem, by rozpocząć serię negocjacji na temat przyszłości Wspólnoty. Wiadomo na pewno, że przewodniczący Komisji Europejskiej zdecydowanie sprzeciwia się ograniczaniu swobody przemieszczania się w obrębie Unii.

Reklamy

Uznaje to za podstawową i niepodważalną wartość Wspólnoty.

I na to jest jednak sposób. David Cameron będzie prawdopodobnie upierał się, aby ograniczyć przywileje socjalne dla imigrantów, aby - jak wspominał - Wielka Brytania stała się dla nich "mniej atrakcyjnym" krajem. Tym samym na przykład Polacy - ze świadomością problemów z opieką medyczną, ubezpieczeniem czy wysłaniem dzieci do szkoły - mniej ochoczo zdecydują się na wyjazd na Wyspy.

Co dalej?

Jest to rozwiązanie najbardziej na tę chwilę wiarygodne. Ekonomiczne, społeczne i polityczne skutki Brexitu (neologizm utworzony ze słów British i exit) byłyby zbyt uciążliwe dla samych Brytyjczyków. Zniechęciłoby to inwestorów do instalowania się na Wyspach, wymusiłoby utworzenie nieistniejącej obecnie granicy między Irlandią Północną a Południową, wywołałoby reakcję Państw Europy, w których przebywa obecnie około dwóch milionów Brytyjczyków.

A jakie będą konsekwencje ograniczeń socjalnych dla obcokrajowców? Z pewnością część, nie mogąc liczyć na brytyjską emeryturę, zdecyduje się na powrót, a mniej niż dotychczas odważy się na wyjazd.

Reklamy

Warto jednak zastanowić się czy nie jest to próba cedowania problemu na kogoś innego. Niezadowoleni z warunków ekonomicznych lub po prostu kochający wojaże Europejczycy zaczną - być może - masowo skupiać się w innych krajach i to w nich, po pewnym czasie, tubylcy wyrażą swój sprzeciw.

Przyszłość trudno przewidzieć, lecz jedna rzecz nie ulega wątpliwości: Kryzys Unii Europejskiej jest oczywisty i niezaprzeczalny. Świadczą o nim nie tylko separatystyczne tendencje Davida Camerona, ale również popularność nacjonalistycznych ugrupowań we Francji i Danii czy wzrost poparcia dla lewicowych, socjalistycznych partii jak grecka Syriza czy hiszpański Podemos, które nie zgadzają się na aktualny kształt Wspólnoty.

źródła: Independent, Guardian, Onet #Unia Europejska #Wyspy Brytyjskie