Niezwykłe ożywienie skrywanej dotąd sympatii prezydenta Komorowskiego do jednomandatowych okręgów wyborczych zadziwiło Polaków. Podobnie jego zaangażowanie w przeprowadzenie referendum w sprawie JOW-ów. Chyba po raz pierwszy w swojej kadencji prezydent robi to, co obiecuje. Trudno ocenić, czy zyska tym sobie sympatyków, ale pośpiech i zuchwałość nie są dobrymi doradcami. W niesprzyjających okolicznościach prezydent może zawędrować przed Trybunał Stanu.

Najpierw było mielenie podpisów jako wprawka dla działaczy i aktywistów, a teraz jest wniosek bez pytania obywateli o zdanie

W 2004 r., jeszcze przed wyborami, działacze Platformy Obywatelskiej zbierali na ulicach podpisy Polaków pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych.

Reklamy
Reklamy

Zebrali ich ponad 700 tysięcy, ale głos ludu nie okazał się wystarczająco istotny i listy z podpisami zmielono. Andrzej Olechowski w TVN24 (12 maja) wyznał szczerze, że to nie była poważna akcja tylko ćwiczenia dla aktywistów Platformy Obywatelskiej. "To były rzeczy organizowane przez rzemieślników polityki jako ćwiczenia żołnierzy, którzy stoją pod bronią (...) żeby się nie kisili w domach, tylko wyszli na miasto i coś robili. Nie żartuję, mówię tak, jak było naprawdę".

Bronisław Komorowski złożył już projekt zmian w ustawie zasadniczej, które miałyby umożliwić wprowadzenie JOW-ów. Dzisiaj ogłosił, że skierował do marszałka Senatu zarządzenie w sprawie referendum, powołując się na konieczność uzyskania zgody Senatu na jego przeprowadzenie. Marszałek błyskawicznie wyznaczył termin posiedzenia Senatu w tej sprawie.

Reklamy

Senat jednakże nie powinien wyrazić zgody na referendum w punkcie dotyczącym JOW-ów! Agnieszka Ziółkowska i Marcin Gerwin z Pracowni Demokracji w oświadczeniu przesłanym do mediów piszą, że zarządzenie referendum w sprawie sprzecznej z konstytucją może być "podstawą do postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu". Referendum w sprawie JOW-ów nie ma bowiem podstawy prawnej i będzie możliwe dopiero po zmianie konstytucji. W oświadczeniu tym czytamy "W związku z tym można rozważyć, czy nie ma tu miejsca delikt konstytucyjny - naruszenie Konstytucji niebędące przestępstwem - które będzie mogło spowodować wszczęcie procedury postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu".

Dlaczego prezydent nie uważa się za obywatela?

Paweł Kukiz zaprosił obydwu kandydatów do Lubina. Sztab Andrzeja Dudy zareagował błyskawicznie, przyjmując zaproszenie do niecodziennej debaty. Dzisiaj #Bronisław Komorowski osobiście odpowiedział na zaproszenie "Albo jest się politykiem, albo tylko i wyłącznie obywatelem.

Reklamy

Propozycja, by dwóch kontrkandydatów debatowało za pośrednictwem trzeciego, który już przestał nim być, wydaje się co najmniej dziwna". Jak to zrozumieć? Że polityk przestaje być obywatelem, czy że bycie politykiem wyklucza osobiste kontakty z obywatelami?

Źródła:  TVN24, Wirtualna Polska, Onet, Gazeta Wyborcza, TOKfm

Zobacz>>>> Dlaczego Komorowski przegra te wybory? #wybory prezydenckie