Marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz (PO) poinformował media, że #senat wyraża zgodę na zarządzenie referendum ogólnokrajowego przez Prezydenta RP. Oznacza to, że 6 września Polacy będą mieli możliwość wypowiedzenia się na temat finansowania partii z pieniędzy publicznych, zmian w systemie prawa podatkowego (rozstrzygania spraw na korzyść podatnika w przypadku wątpliwości) oraz zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatowe okręgi wyborcze (tak jak ma to miejsce obecnie w wyborach samorządowych oraz wyborach do Senatu). Projekt takiego referendum zgłosił w ubiegłym tygodniu Bronisław Komorowski, któremu z pomocą w kampanii ruszyła ostatnio premier Kopacz.

PiS nieobecne na głosowaniu

Co ciekawe nad tą kwestią nie głosowało 31 z 32 senatorów Prawa i Sprawiedliwości (byli nieobecni). Za wnioskiem opowiedziało się 52 senatorów PO, dwóch ludowców, dwóch niezależnych oraz... jeden senator Prawa i Sprawiedliwości (twierdzi, że przez pomyłkę). Mowa o senatorze Mieczysławie Gilu. Aby referendum mogło się odbyć, Senat musi wyrazić zgodę bezwzględną większością głosów przy obecności co najmniej połowy (50) senatorów. Wobec obecności 57 senatorów i jednomyślności przy głosowaniu było ono zatem ważne. Głosowanie poprzedziła bardzo burzliwa debata senatorów trwająca prawie 10 godzin. Przedstawiciele PiS starali się wniosek zablokować zgłaszając wielokrotnie wnioski formalne i doszukując się formalnych nieprawidłowości. Apelowali też, aby dać sobie więcej czasu na podjęcie decyzji.

Ile to kosztuje i jak będzie wyglądało?

Krajowe Biuro Wyborcze oszacowało w maju, że przeprowadzenie jednodniowego referendum ogólnokrajowego to koszt wynoszący ok. 100 mln zł. Wiceminister finansów, Janusz Cichoń zapewnił jednak, że w tym roku budżet państwa zawiera w sobie rezerwę na organizację tego typu przedsięwzięć i wynosi on 105 mln zł. Biorący udział w referendum będą mogli odpowiedzieć na trzy pytania: czy są za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, czy są za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa, oraz czy są za wprowadzeniem zasady rozstrzygania wątpliwości w przepisach prawa podatkowego na korzyść podatnika.


System jednomandatowych okręgów wyborczych obowiązuje obecnie m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Kanadzie, Japonii oraz Australii (w formie proporcjonalnego głosu alternatywnego). Ukłon w stronę tego systemu jest konsekwencją wysokiego wyniku osiągniętego przez zwolennika i inicjatora wielu akcji na rzecz JOW-ów, Pawła Kukiza. W wyborach prezydenckich zdobył on ponad 20% głosów, zajmując 3 miejsce.
#wybory parlamentarne #Paweł Kukiz