Na trwającym obecnie "tournée" Davida Camerona po Europie, premier Wielkiej Brytanii stara się wynegocjować z głowami państw nowe warunki członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zmiany postanowień Traktatu Lizbońskiego mogą ostatecznie pojednać obrażone na siebie Unię i Wielką Brytanię.

O co gra Cameron?

Postawa Davida Camerona może wydawać się, na pierwszy rzut oka, niejasna. Premier Wielkiej Brytanii zapowiedział już przecież w czwartek 28.05.2015 referendum  w 2017 roku w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Po co jednak renegocjować unijne traktaty, jeżeli ma się zamiar Unię opuścić?

Otóż, referendum było jedną z kluczowych obietnic wyborczych Davida Camerona.

Reklamy
Reklamy

Znaczna część Brytyjczyków nie jest zadowolona z aktualnego kształtu Unii, a kością niezgody jest przede wszystkim kwestia wysokiej liczby imigrantów, którzy - ich zdaniem - zabierają miejsca pracy i obciążają sektor publiczny. Z obietnicy trudno było się Cameronowi wycofać, a skądinąd wiadomo, że premier nie jest zdeklarowanym i konsekwentnym przeciwnikiem Unii. Prawdopodobnie przez najbliższe dwa lata będzie starał się wywalczyć nowe warunki członkostwa i przekonać Brytyjczyków do głosowania na "tak" dla UE.

Główny postulat Camerona, czyli odebranie przywilejów socjalnych imigrantom przez pierwsze cztery lata pobytu na Wyspach, spotkał się z chłodny odbiorem polskich władz. Premier Ewa Kopacz postawiła sprawę dość twardo: uważa, że Wielka Brytania powinna zostać w Unii i że ograniczenia praw imigrantów są nieakceptowalne.

Reklamy

"Nie ma mowy o tym, żeby polski rząd zgodził się na jakiekolwiek rozwiązania dyskryminujące dla polskich obywateli" podkreślił  minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski.

W Berlinie negocjacje poszły Davidowi Cameronowi lepiej niż w Warszawie. Wszystko wskazuje na to, że udało mu się zjednać Angelę Merkel, a to ona będzie kluczową postacią na spotkaniu głów państw w Radzie Europejskiej. #Angela Merkel gotowa jest na kompromis i zmianę niektórych zapisów w Traktacie Lizbońskim.

Zmiany w Unii 

Cameron wierzy, że uda mu się przekonać UE do swych żądań. "#Unia Europejska jest w korzystniejszej sytuacji z Wielką Brytanią jako swoim członkiem i wierzę, że zostając w zreformowanej UE brytyjski interes narodowy może być w pełni realizowany" - podkreślił premier.

Wygląda zatem na to, że włodarze Unii Europejskiej zrobią sporo, żeby przekonać Brytyjczyków do pozostania we Wspólnocie. #David Cameron ogłosił, że referendum odbędzie się pod koniec 2017 roku, więc czasu jest sporo. Nie ma co jednak liczyć, że po zmianach w Traktacie Unia będzie wciąż tą samą Unią. Coraz częściej dochodzące do głosu euroscpetyczne siły w Unii, raczej w najbliższych latach jej nie obalą, ale mogą ją uczynić Wspólnotą zdezintegrowaną i dużo mniej solidarną.

źródła: The Guardian, tvn24