Aktor Jerzy Zelnik znany jest polskiej publiczności głównie ze swoich ról teatralnych i filmowych. Od niedawna stał się także autorytetem dla prawej strony sceny politycznej i dyżurnym przedstawicielem środowisk kultury otwarcie wspierających środowiska bliskie PiS. Aktor nie kryje zresztą swych konserwatywnych poglądów i przywiązania do nauk kościoła katolickiego.

W ramach kampanii wyborczej Zelnik stał się niemal stałym gościem programów publicystycznych, w których tłumaczy dlaczego w wyborach prezydenckich wspierał Andrzeja Dudę. Prezydent-elekt w trakcie kampanii podkreślał, że w sprawie zapłodnienia pozaustrojowego jego poglądy odzwierciedlają stanowisko polskiej hierarchii kościelnej.

Reklamy
Reklamy

Stąd temat #in vitro przewinął się także w trakcie programu „Tak jest!” w TVN24. Zelnik pytany o sprawę poszedł dalej niż niejeden zażarty zwolennik zakazania tej metody. Aktor oświadczył, że sprzeciwia się dofinansowaniu in vitro przez rząd, gdyż, jak stwierdził, jest to metoda zła. Później przeprowadził wywód na temat powikłań, jakie mogą grozić dzieciom poczętym dzięki tej medycznej procedurze. „Rodzą się z tego in vitro dzieci chore, koszmarnie połamane” - oświadczył aktor.

Naprotechnologia? Według lekarzy nie działa

Zelnik starał się też przekonywać do korzystania z tzw. naprotechnologii.. Jest to procedura w pełni akceptowana i promowana przez kościół katolicki, ponieważ opiera się na tzw. naturalnych metodach planowania rodziny. Zwolennicy metody zalecają obserwowanie własnej płodności przez pary starające się o dziecko.

Reklamy

Lekarze ginekolodzy kwestionują jednak jej skuteczność, ponieważ nie jest ona w stanie pomóc osobom, u których problem bezpłodności wynika ze schorzeń układu rozrodczego. Metoda naprotechnologii nie jest w stanie wyeliminować takich przyczyn bezpłodności jak uszkodzenia narządów rozrodczych, ich nieprawidłowe ukształtowanie pojawiające się w fazie rozwoju czy niedostateczną ilość komórek rozrodczych produkowanych przez organizm. Dlatego większość organizacji medycznych, wraz z Polskim Towarzystwem Ginekologicznym i Polskim Towarzystwem Medycyny Rozwoju uważają tę metodę za mało skuteczną i nie rekomendują jej pacjentom starającym się o dziecko.

Komentatorzy: "Żenada!"

Nie wiadomo, skąd u Zelnika wzięła się wiedza na temat ewentualnych powikłań u dzieci poczętych za pomocą in vitro. Tymczasem jego wypowiedź wywołała burzę w mediach społecznościowych. Komentatorzy na Twitterze przekonują, że aktor swoimi słowami sięgnął szczytów ignorancji i obraził wszystkie osoby, które dzięki in vitro chcą doczekać się upragnionego dziecka.

Reklamy

„Był już pewien ksiądz, który mówił już o bruździe dotykowej. Jerzy Zelnik postanowił to twórczo rozwinąć. Żenada” - napisała na Twitterze Renata Grochal, dziennikarka „Gazety Wyborczej”. „Pan Zelnik mówi o połamanych dzieciach z in vitro? Oj, chyba kapłani w starożytnym Egipcie mieli większą wiedzę medyczną...” - ironizowała dziennikarka Polsatu, Agnieszka Gozdyra, nawiązując do roli Zelnika w filmie „Faraon”.



#wybory prezydenckie #Andrzej Duda