Podczas sesji ukraińskiego parlamentu z 9 kwietnia przyjęto uchwałę o zakazie używania symboli oraz propagandy nazistowskiej i komunistycznej, uznanej za przejaw totalitaryzmu. Za przyjęciem dokumentu opowiedziała się zdecydowana większość (256 osób uprawnionych do głosowania z 307 obecnych na sali). Druga ustawa przyjęta podczas spotkania upubliczniła dostęp do dokumentów z czasów sowieckich, dotychczas traktowanych jako ściśle tajne. #Ukraina będzie też obchodzić 8 maja jako Dzień Pamięci Osób, które straciły życie podczas drugiej wojny światowej. Podjęto też decyzję o wygospodarowaniu dodatkowych środków na zasiłki dla osób, które aktywnie uczestniczyły w walce o niepodległą Ukrainę. 

Koniec Lenina, ale czy koniec Bandery? 

Przyjęta ustawa zezwala na legalne usuwanie pomników z czasów sowieckich, symboli komunistycznych oraz przewiduje kary za ich używanie oraz rozpowszechnianie sowieckiej ideologii..

Reklamy
Reklamy

To samo dotyczy używania symboli nazistowskich, np. swastyki, oraz propagowanie skrajnego nacjonalizmu. O ile większość nie ma problemów z identyfikacją symboli komunistycznych, o tyle z propagandą nazistowską sprawa ma się jednak inaczej. Lenina można strącić z piedestału bez obaw, ale czy Banderę? Tu zaczyna się dyskusja o granicach nacjonalizmu i faszyzmu. 

Bandera między młotem a kowadłem 

Przez część historyków uznany za faszystę, przez innych za bohatera. Bandery nie lubił ani Hitler, ani Stalin. Osadzony w obozie koncentracyjnym i zamordowany przez agenta sowieckiej bezpieki, stał się idolem młodych Ukraińców, symbolem wielkiej odwagi i uporu.Część z nich zasila dziś kręgi skrajnie prawicowych organizacji ukraińskich, walczących o czystość ukraińskiej rasy. Bandera w Polsce kojarzy się źle z powodu rzezi wołyńskiej, i choć on sam w niej nie uczestniczył, bo był w tym czasie uwięziony w obozie koncentracyjnym, to uważa się go za zbrodniarza numer jeden, ponieważ to właśnie Bandera był założycielem OUN, która była odpowiedzialna za czystki etniczne na Ukrainie w latach 1941-43.

Reklamy

W 2010 roku ówczesny prezydent Ukrainy, Wiktor Juszczenko, podpisał dekret, który uznał Stepana Banderę za Bohatera Narodowego, co wywołało olbrzymi sprzeciw w społeczeństwie i w efekcie dekret wycofano. Faktem jest jednak, że Bandera współcześnie ma wielu zwolenników, zarówno w Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów, jak i w społeczeństwie ukraińskim. Pomniki Bandery licznie spotkamy w zachodniej Ukrainie, tam też trafimy na poświęcone mu muzea. Bandera został uznany za honorowego obywatela między innymi Lwowa, Kowla i Tarnopola. 

To, że Lenin zniknie z ukraińskiej przestrzeni, jest już prawie przesądzone. Czy jednak znikną pomniki Bandery? Czy skrajnie nacjonalistyczne organizacje zostaną oficjalnie zdelegalizowane? Pomiędzy komunizmem a nazizmem istnieje wciąż spora przestrzeń, która wymaga uwagi. Czy Ukraina będzie umiała spojrzeć na nią obiektywnie i podjąć działania, które będą sprzyjać demokracji?   #społeczeństwo