Tomasz Lis nie poprowadzi dziś swojego, cotygodniowego programu w TVP2. Audycja "Tomasz Lis na żywo" została zawieszona z powodu problemów zdrowotnych prowadzącego. Dziennikarz zasłabł na maratonie w Holandii, po czym trafił do szpitala. Na razie nie wiadomo, jaki jest stan zdrowia prowadzącego. Wiadomo na pewno, że jego program nie odbędzie się.

Lis chciał wrócić do pracy, ale opiekujący się nim lekarze nie wyrazili na to zgody. "Lekarze nie pozwalają mi wsiąść do samolotu"- napisał w oświadczeniu. Dziennikarz nadal więc pozostaje w szpitalu w Holandii.

Był związek z publikacją Newsweeka?

Decyzja o zawieszeniu programu "Tomasz Lis na żywo" pojawiła się dzisiaj rano.

Reklamy
Reklamy

Część publicystów spekulowała, że powodem zniknięcia audycji z anteny może być kontrowersyjna publikacja tygodnika "Newsweek", którego Lis jest redaktorem naczelnym. Tygodnik w swoim najnowszym wydaniu zamieścił nieznane do tej pory zdjęcia z pokładu prezydenckiego Tu-154 wykonane tuż przed katastrofą. Zdjęcia przedstawiają pasażerów siedzących w ostatnich rzędach Tupolewa. Pochodzą one z akt śledztwa smoleńskiego. Wykonała je najprawdopodobniej ta sama osoba, która wcześniej uchwyciła prezydenta Lecha Kaczyńskiego przechadzającego się między rzędami foteli i rozmawiającego z uczestnikami delegacji.

Nowe ekspertyzy biegłych

Dzisiejszy "Newsweek" ujawnił także ekspertyzy biegłych, którzy przygotowywali analizę psychologiczną zachowania pilotów Tu-154 podczas lotu do Smoleńska. Zdaniem biegłych pracujących na zlecenie Naczelnej Prokuratury Wojskowej na stan psychiczny pilotów prezydenckiej maszyny mógł mieć wpływ tzw.

Reklamy

incydent gruziński. Chodzi o lot prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Tbilisi w szczytowym momencie konfliktu gruzińsko-rosyjskiego. Prezydent miał wówczas wywierać nacisk na pilotów, by lądowali w stolicy Gruzji mimo prowadzonych tam walk i groźby zestrzelenia maszyny.

W załodze lecącej do stolicy Gruzji był mjr Arkadiusz Protasiuk oraz ppłk Robert Grzywna, późniejsi piloci lotu do Smoleńska. W 2008 r. byli świadkami polecenia, jakie prezydent Lech Kaczyński osobiście wydał dowódcy maszyny, by pomimo zagrożenia prowadzić lot do Tbilisi. Kaczyński przywołał wtedy swoją funkcję zwierzchnika sił zbrojnych i nakazał pilotom wykonanie polecenia. Członek prezydenckiej delegacji, poseł Karol Karski nazwał później pilotów "tchórzami" i "wstydem dla państwa polskiego".

Tomasz Lis, w opublikowanym oświadczeniu zaprzeczył, że nieobecność jego programu na antenie ma jakikolwiek związek z dzisiejszą publikacją "Newsweeka". #katastrofa smoleńska