Polska znajduje się obecnie w oku wyborczego cyklonu. Wybory do Parlamentu Europejskiego były wstępem do samorządowych. Majowe głosowanie na głowę państwa przez wielu traktowane jest jako wielki test przed jednym z najważniejszych wydarzeń w naszym kraju - wyborami do Sejmu i Senatu. Wybory oznaczają kampanie, a kampanie stoją pod znakiem sondaży.

Czemu służą sondaże?

Sondaże mają utrzymać nas w przekonaniu, że żadna realna zmiana na scenie politycznej nie jest możliwa. Chęć oddania głosu na nazwiska spoza głównych partii utożsamiana jest z "głosem zmarnowanym". To zwykłe kłamstwo i manipulacja.

Wystarczy przyjrzeć się wynikom wyborów z ostatnich lat. W 2011 roku w wyborach parlamentarnych wzięło udział 49% wyborców. Rok wcześniej, na prezydenta głosowało prawie 55% uprawnionych. Taka frekwencja jest uznawana za znakomitą! Łatwo sobie wyobrazić, jak wielka demokratyczna siła tkwi w milionach osób świadomie rezygnujących z przywileju wybierania władz. Ilu Polaków zostaje w domach z poczuciem, że głosowanie na "malutkich" nic nie da?

Bronisław Komorowski politykiem roku? Bzdura!

Prezydent Polski dwukrotnie został okrzyknięty politykiem roku. Zarówno po 2013, jak i po 2014 roku zajął pierwsze miejsce w sondażach przeprowadzonych wśród Polaków. Nagłówki z pewnością wyglądają pięknie: "Komorowski cieszy się największym zaufaniem", "Komorowski politykiem roku!". Prawda jest jednak nieco inna.

W 2013 roku Polakom zadano następujące pytanie: "Któremu z polskich polityków należy się, Pana(i) zdaniem, miano polityka roku 2013? Chodzi o człowieka, który najlepiej działał, zrobił najwięcej w interesie kraju, społeczeństwa, ludzi takich jak Pan(i)". I chociaż media informowały nas o wielkim sukcesie prezydenta, to tak naprawdę ponad 60% (!) badanych nie wymieniło żadnego nazwiska. Komorowski został "politykiem roku", osiągając rzeczywisty wynik 17% poparcia.

W badaniach dotyczących roku ubiegłego, sytuacja była podobna. "Polityk roku" zebrał w rzeczywistości 16% głosów! Ponad połowa (55%) pytanych nie wskazała nikogo. Powody były dwa - brak zainteresowania polityką lub brak odpowiedniego kandydata. W świetle tych statystyk tytuł Komorowskiego zasługuje na dużo mniejsze uznanie.

Jeszcze Polska nie zginęła...?

Powyższa sytuacja pokazuje, jak gładko można zinterpretować fakty na swoją korzyść. Na tym przykładzie widać też, że Polacy są niezadowoleni z kasty politycznej w naszym kraju. Dlaczego więc tak bardzo wzbraniają się przez jej wymianą? Czy niezliczone afery i kłamstwa będące udziałem największych partii złamały ducha narodu? Czy nikt już nie wierzy w lepsze jutro i nie zauważa, że postępująca degradacja jest wynikiem zabetonowania sceny politycznej? A może media głównego nurtu zdołały nas przekonać, że Polska - niczym USA - funkcjonuje w systemie dwupartyjnym?

Idź na wybory!

Na kogo głosować? Każdy z nas musi to rozstrzygnąć we własnym sumieniu. Jeśli jednak nie podoba ci się obecna w kraju, twoim moralnym obowiązkiem jest wykorzystać tę szansę, jaką daje konstytucja i zagłosować na polityków, którzy spisują się dobrze, lub którzy nie mieli jeszcze szansy sprawdzenia się w tej walce. Rezygnacja z głosowania, to tak naprawdę głos oddany na stary porządek. Sondaże to fikcja, to element obecnej rzeczywistości, z której - być może - nie jesteś zadowolony.

>>>CZYTAJ TEŻ

O co chodzi w tych wyborach? Co tak naprawdę może prezydent?

Sondaż prezydencki - czy warto sobie zawracać nim głowę? #wybory prezydenckie #wybory 2015 #społeczeństwo