Warszawska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie wytworzenia i pozyskania samego urządzenia do podsłuchiwania. Sprawa nielegalnego nagrywania i podsłuchu została umorzona, bo MON Tomasz Siemoniak nie wniósł oskarżenia.

Podsłuch w Różanej

O całej sprawie pisaliśmy w SKW znalazła podsłuch w restauracji "Różana". Urządzenie do podsłuchu znalazła Służba Kontrwywiadu Wojskowego tuż przed spotkaniem ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka z jego holenderską odpowiedniczką Hennie-Plasschaert. Urządzenie było ukryte w czujniku przeciwpożarowym umieszczonym w sali do VIP-ów. Właściciel restauracji "Różana" tłumaczył, że urządzenie zostało zamontowane w celu kontroli jakości pracy obsługi.

Reklamy
Reklamy

W polskim prawie produkowanie, kupowanie i instalowanie urządzeń do nielegalnego podsłuchiwania jest zagrożone karą do lat 3. W ramach tego śledztwa zostaną sprawdzone między innymi nośniki danych i komputery zarekwirowane w restauracji "Różana".

Szef MON nie czuje się pokrzywdzony

Tomasz Siemoniak nie złożył doniesienia w sprawie odnalezionego podsłuchu. W Polsce jest to przestępstwo ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Dlatego też prokuratura poza wszczęciem postępowania sprawdzającego nie mogła wykonać żadnych innych czynności. I z powodu braku doniesienia pokrzywdzonego w tym wypadku ministra Tomasza Siemoniaka musiała umorzyć postępowanie. Sam minister twierdzi, że nie czuję się pokrzywdzony, do żadnego podsłuchiwania nie doszło, ponieważ urządzenie zostało wykryte przed spotkaniem.

Reklamy

Co może być powodem niechęci Tomasz Siemoniaka przed złożeniem takiego doniesienia?

Skąd podsłuch?

To ze sam podsłuch znalazł się w restauracji "Różana" może mieć różne przyczyny. Rzeczywiście tłumaczenia właściciela o kontroli pracy obsługi mogą być prawdziwe, chociaż mało prawdopodobne. Podsłuch mógł się tam też znaleźć, bo szeroko pojęte służby wiedząc, że jest to miejsce spotkać elit chciały trzymać "rękę na pulsie". I trzecia możliwość urządzenie znalazło się tam z tych samych powodów, dla których nagrywano spotkania w restauracji "Sowa & Przyjaciele". Dwa ostatnie powody mogą tłumaczyć "niechęć" Tomasza Siemoniaka do złożenia doniesienia w prokuraturze. Ciężko jest przyznać, że państwo na wszelki wypadek podsłuchuje swoich urzędników a już na pewno problemem jest, że ktoś podsłuchuj i nie wiadomo, co mogło się nagrać.

>>>> Czytaj: Speckomisja zajmie się podsłuchem w restauracji "Różana" #śledztwo