"Miałem sen" powiedział Martin Luther King 23 czerwca 1963 roku w Detroit.

Sen redaktora naczelnego

"Miałem sen" napisał 7 kwietnia 2015 red.nacz. na łamach swojego, z pełnym szacunkiem, Super Expressu. Śniła mu się okupacja a "przebiegli okupanci ulokowani w newralgicznych miejscach >tego kraju<… robili mnóstwo złych rzeczy… niszczyli ludzką pracę, a Polska pod ich okupacją potwornie niszczała". Całe szczęście redaktor się obudził i od razu przeczytał, "że władze nie chcą zgodzić się na zmianę prawa interpretowanego na korzyść obywatela, który tym razem przyśnił mu się z nazwiska, a zanim wstał, dośnił jeszcze, że urzędnicy mają to wszystko gdzieś, tak jak prawo podatkowe i firmy, które niszczą".

Reklamy
Reklamy

Drugi raz p. naczelny już się nie obudził, czym zasugerował, że znalazł się nie w sennej, a w rzeczywistej rzeczywistości.

Mój prywatny sen

Ja też miałem ten sam sen… może przez święta piliśmy to samo? Chyba jednak zjadłem mniej, gdyż jednak się obudziłem. Tarmoszony przecz wygolonego mięśniaka (Fritz, jak cię strzic, z przodu glaca, z tyłu nic), ryczącego "wstawaj jeśli jesteś prawdziwym Polakiem, w Polskę idziemy, Polska dla Polaków". Nawet nie próbowałem otwierać oczu, pomyślałem, że jeśli bardzo będę chciał to się uda. Udało się. Ciocia Amelia, w siódmym miesiącu ciąży modliła się, panierując kotlety dla wujka Rysia, który w świątecznej muszce, z łezką w oku wpatrywał się w porcelanową figurkę marszałka Piłsudskiego. Tym razem postanowiłem otworzyć oczy. W kolejnym śnie moja córka gimnazjalistka, właśnie połykała tabletkę antykoncepcyjną, sąsiedzi, dwóch gejów starało się podniesionym głosem przekonać syna, wychowywanego przez parę lesbijek do równorzędnego traktowania dzieci rodziców o innej orientacji seksualnej.

Reklamy

Zaczynało być miło, ale po raz kolejny się obudziłem. Poczułem zapach gandzi, liście marychy przesłaniały widok na podwórko. Ania, drobinka z parteru, szczęśliwa, pochylona nad moim wyrkiem opowiadała jakie szczęście zagościło w jej rodzinie gdy dostała z NFZ-tu dofinansowanie dla dziecka z probówki. Powoli zaczynałem marzyć, że mój "Dzień Świstaka" będzie trwał w nieskończoność.

Rzeczywistość, która już była

Niestety nie będzie. Kolejna pobudka. "Wstawaj gnoju", obudziło mnie szarpnięcie za ramię jednego z panów w czerni. Panowie zaczęli wywlekać mnie z barłogu. Zawalił się most, którego nie projektowałem, na nocnym stoliku leżała pękata koperta z dedykacją" od przystojnego pana Romka", której nie wziąłem… która miała się stać głównym dowodem w sprawie. I tak w kółko. Oczywiście byłem szczęśliwy, że mnie przyśnił się mój sen a nie sen naczelnego, gdyż zawierał wiele możliwości, może nie idealnych, ale różnych, kolorowych, wśród których nie musiałem szukać obrazu świata idealnego, ale przynajmniej tego, który chociaż w części mi odpowiadał.

Reklamy

Opisywany przez p. redaktora świat jest biały lub czarny, czyli taki jakimi mu się przed wyborami PiS lub PO maluje. Niestety, daltonistów nawet do wojska nie biorą, a może całe szczęście…

ZOBACZ: Rekompensaty dla przeciwników opozycji PRL

oraz: Łamanie standardów demokracji w naszym kraju #wybory parlamentarne #wybory prezydenckie