Docierające do nas informacje dotyczące prezydenckiego lotu Tu-154 do Smoleńska z Prokuratury Wojskowej, są coraz bardziej bulwersujące i tragiczne. Najpierw dowiedzieliśmy się, że ktoś wydał zgodę na lot do Smoleńska, gdzie nie było warunków do normalnego lądowania. Potem, że nietrzeźwi kontrolerzy nie pomagali w lądowaniu a przeszkadzali. Nasi piloci nie potrafili też odczytać prawidłowej wysokości samolotu nad pasem. Słynne „naciski” w kokpicie, spowodowały polaryzację opinii publicznej na zwolenników kancelarii Prezydenta i kancelarii Premiera, a w efekcie na wyznawców i przeciwników krzyża przed pałacem prezydenckim.

Katastrofa w kontekście kolejnych wyborów

Akustycy rozszyfrowali kolejne zapisy i okazało się, że kabina pilotów przypominała deptak pod tężniami w Ciechocinku.

Reklamy
Reklamy

Usłyszeliśmy słowa, które w kokpicie nie powinny paść. Dla polityków nie ma to większego znaczenia. Wszystko, co jest publikowane przed wyborami ich zdaniem traci swoją merytoryczną wartość, a zyskuje status walki o kilka procent poparcia swojego elektoratu.

36 pułk lotnictwa transportowego

Wczoraj dowiedzieliśmy się o skandalicznych praktykach, jakie miały miejsce w elitarnym 36 pułku lotnictwa. Fałszowane dokumenty, podpisywane z naruszeniem prawa zapewne niedługo ujrzą światło dzienne. Jest w nich zaliczanie szkoleń, które nie miały miejsca dopuszczające pilotów do czynności, których nie mieli prawa wykonywać. Kiedyś jako kilkuletni zuch, maszerując w przedszkolnych parach wydzierałem się słowami patriotycznej piosenki „morze, nasze morze będziem ciebie wiernie strzec”.

Reklamy

Nasze wojskowe zuchy, za przyzwoleniem i przestępczym udziałem swoich przełożonych nie musieli żadnego i niczyjego bezpieczeństwa strzec, poza bezpieczeństwem swojej kariery. Mieliśmy w wojsku „falę”, katastrofę wojskowej taksówki pod Mirosławcem, teraz dramat pod Smoleńskiem. I co? I nic.

Katastrofa i politycy

Dzisiaj słuchamy panów Kaczyńskiego i Macierewicza, że metody odsłuchania rozmów w kabinie pilotów nie są wiarygodne i mamy do czynienia z nadużyciem nie mającym nic wspólnego z akustyką. Według nich metody te są zwykłym szalbierstwem i fałszerstwem. Jest bardzo prawdopodobne, że w ripoście, kręgi odpowiedzialne za ten tragiczny lot, oświadczą oficjalnie, że fałszerstwa dokumentów określających umiejętności pilotów wojskowych i brak kompetencji ich dowódców zostały przez politycznych przeciwników sfałszowane na potrzeby kampanii wyborczej.

Mieliśmy kiedyś tragedię na stadionie Heysel sprokurowaną przez angielskich kiboli. Minęło trochę czasu i angielskie stadiony są miejscem, gdzie na mecze przychodzą rodzice z dziećmi.

Reklamy

Jakie jeszcze katastrofy muszą się wydarzyć i kto musi zginąć, żeby ktoś (może pani Premier), podjął się próby wprowadzenia w szeregi wojska ludzi odpowiedzialnych, inteligentnych, którzy potrafią ochronić przed katastrofą nie tylko siebie, ale również nas?

zobacz też:

Po co nam czarne skrzynki ze Smoleńska?

Katastrofa pod Smoleńskiem- co działo się w kokpicie #armia #katastrofa