#Papież Franciszek nie ma lekkiego życia. Jest na wciąż krytykowany za swój liberalizm, głównie przez konserwatywne stronnictwa w kościele. Niepotrzebnie, gdyż w swoich działaniach jest nieodmiennie konserwatywny.

Niespodziewany był już sam wybór Jorge Mario Bergoglio, kardynała z Argentyny, na najważniejsze stanowisko w kościele. W dobie laicyzacji i słabnącej roli Watykanu, konklawe zdecydowało wybrać papieża łagodnego, wzbudzającego sympatię, ale za to bez wielkiej charyzmy. Franciszek od początku swego pontyfikatu zapowiadał zmiany, ale dotąd zasłynął z kontrowersyjnych wypowiedzi, niż realnych działań. Na tyle kontrowersyjnych, że Watykan musiał się z nich tłumaczyć.

Reklamy
Reklamy

Co ciekawe krytykują go na przemian oba skrzydła kościoła: liberalne i konserwatywne.



Ostatnia taka wypowiedź dotyczyła wychowywania dzieci. W lutym cytowano jego wypowiedź z Radia Watykańskiego: "Słyszałem kiedyś, jak podczas jakiegoś spotkania rodzinnego ojciec stwierdził: "ja czasem muszę sprawić lanie dzieciom, ale nigdy nie biję po twarzy, by ich nie poniżyć". To piękne, bo ma wyczucie godności. Jeśli ma ukarać, to robi to odpowiednio i idzie dalej". Wypowiedź wywołała święte oburzenie, głównie wśród środowisk ekumenicznych. Słusznie wypominano papieżowi, że nie powinien się wypowiadać na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia.

#religia #katolicyzm

PR Franciszka

Zdecydowanie więcej krytyki papież usłyszał jednak od katolickich tradycjonalistów, do których sam zresztą jest zaliczany. Oburzał ich wieloma stwierdzeniami: o tym, że ateiści mogą dostąpić zbawienia, że nie można oceniać homoseksualistów, o miłosierdziu dla kobiet, które zdecydowały się na aborcję. Każda z tych wypowiedzi była niczym włożenie kija w mrowisko. Ciekawsze jest jednak to, że po każdej z nich zaraz następowało sprostowanie przez Watykan, a po wszystkim Franciszek zmieniał nagle retorykę na bardziej tradycjonalistyczną. Dziś wszyscy zastanawiają się czy Bergoglio jest liberałem czy konserwatystą.



Wydaję się, że Watykan podjął dobrą decyzję z wyborem papieża. Prezentowany liberalizm Franciszka, jego sympatyczny sposób bycia, przyciągnął do kościoła wielu wiernych. Na początku jego pontyfikatu mówiło się nawet o "efekcie Franciszka". Pomagał w tym także skromność Argentyńczyka. Franciszek nie korzysta ze specjalnego apartamentu, nie jeździ limuzynami i nosi zwykłe czarne buty. Papież częstuje także wiernych humorystycznymi wypowiedziami. "Nie musimy się rozmnażać jak króliki" - mówił zapytany o kwestie planowania rodziny. "Gdyby mój przyjaciel przezwał moją matkę, dostałby w nos" - tak z kolei wypowiedział się o obrazie uczuć religijnych w kontekście ataku na Charlie Hebdo. Tymi wypowiedziami i swoją sympatią zjednuje sobie sporą część liberałów i katolików umiarkowanych. Jednak nie ma już od jakiegoś czasu w mediach żadnych wieści na temat radykalnych zmian, które miałby papież wprowadzić.
Mówi się o Franciszku, że jest raczej konserwatystą, podążającym ścieżką swych poprzedników. Kiedy wsłuchamy się w jego kazania, znajdziemy takie samo nauczanie Kościoła, które przekazywali jego poprzednicy, Benedykt XVI i nasz papież Jan Paweł II, ale ubrane w łagodne słowa.



ZOBACZ TEŻ:



Kościół ma też swoich liberałów. Nikt ich jednak nie słucha