Prezydent #Bronisław Komorowski z dumą podsumowuje swoją pięcioletnią kadencję i mówi: "Jestem prezydentem wszystkich Polaków". Czy ma rację? No cóż, to bardzo dyskusyjna sprawa.

Chyba wszyscy pamiętamy aferę ze stroną "Antykomor". Blog poświęcony wpadkom prezydenta i przedstawianiu jego rzeczywistych działań został zamknięty przez służby specjalne, a jego twórca - Robert Frycz - aresztowany. Skończyło się na umorzeniu sprawy przez Sąd Apelacyjny, a w sieci ruszyła kopia strony, działająca po dziś dzień. Aresztowanie blogera niemile przypomniało czasy stalinowskie, kiedy to za naśmiewanie się w wodza i "jedynej słusznej partii" delikwent lądował za kratkami (przy dużym szczęściu) lub w gułagu. Prezydent Komorowski chwali się, że za "jego czasów" ośmiokrotnie zmalała liczba emigrantów, szukających lepszego życia poza krajem. No cóż, może nie zauważył prostego faktu, że liczba ta zmalała właśnie dlatego, że większość osób w wieku produkcyjnym już wyjechała, a i na zachodzie nieco trudniej o pracę. Ale propaganda sukcesu musi być. Chwalił się też udziałem w likwidacji zbędnych przepisów prawa - choć gdyby spytać przeciętnego Kowalskiego o prawo, skojarzyłoby mu się ono raczej z wsadzaniem do więzienia chorych ludzi (za kradzież wartego 99 groszy batonika) i łagodnymi karami dla zbrodniarzy.

Sukcesy wybrane, ale czy realne?

Dalej prezydent wspomina trwająca modernizację sił zbrojnych i wprowadzenie z jego inicjatywy programu "Dobry klimat dla rodziny". Tu chyba się nieco zagalopował, ponieważ Polki chętnie rodzą dzieci, ale... nie w Polsce, na co wskazują konkretne dane z ostatnich lat. Dlatego w kraju mamy jeden z najniższych wskaźników dzietności na świecie. Nie pomaga niewielka ulga podatkowa, jaką wprowadzono. Komorowski przedstawia się również jako sojusznik przedsiębiorców - co polega na przywróceniu nagrody gospodarczej przyznawanej przez niego, jednak w praktyce nadal firmy zarzyna ZUS i absurdalne miejscami przepisy. Na końcu oznajmił: "Aby pozostać krajem sukcesu gospodarczego, Polska potrzebuje nowych impulsów do rozwoju". Przepraszam, przypomni mi ktoś, kiedy miał u nas miejsce "sukces gospodarczy"? Niestety, nie wypowiedział się w takich sprawach jak deficyty w funduszu emerytalnym, umowy śmieciowe, a także inne kwestie, które uniemożliwiają normalne (zgodne z zachodnimi standardami) życie w Polsce. No ale kto by się takimi drobiazgami przejmował? Na pewno nie prezydent.

CZYTAJ TEŻ: O co chodzi w tych wyborach? Co może prezydent?



#wybory prezydenckie