Takim stwierdzeniem opatrzył poniedziałkową stronę tytułową "Newsweeka" jego redaktor naczelny Tomasz Lis, dodając podobiznę szefa PiS z podpisem "ZAMACHOWIEC". Żeby nie było wątpliwości, w pierwszych słowach swojego cotygodniowego po prostu felietonu pisze: "Do zamachu rzeczywiście doszło (…) po Smoleńsku, do perfidnego zamachu na Polskę (…) dokonał go Jarosław Kaczyński".

Logika pana Lisa

Chciałbym od razu zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem Jarosława Kaczyńskiego. Na Politechnice Śląskiej wykłady z logiki miałem dopiero na ostatnim roku, więc teraz mi jej brakuje. Zasadniczo jednak bardziej brakuje w stwierdzeniu p.

Reklamy
Reklamy

Lisa: "narodowa tragedia posłużyła PiS do demolowania (…) wspólnoty zrodzonej w sobotni poranek 10 kwietnia". Oj, poniosło pana redaktora pióro, jak niesforny mustang dzielnego kowboja Toma Foxa, który usiłując leczyć rany na społecznej jedności smoleńskim balsamem (???), znajduje pod stalówką swojego piórka wyzwolenie z konieczności wczuwania się w uczucia "tych po drugiej stronie".

Dlaczego prezydent nie jest godny szacunku?

Oto znaleźliśmy serum na serum, a rany będziemy leczyć wyciągiem ze smoleńskiej tragedii. Mógłbym jeszcze długo polemizować ze słowami pana naczelnego: "Państwo zawodzi (…) gdy robi uniki przed jazgotem PiS (…) nie ma żadnej symetrii między winami państwa a winą lidera PiS, używającego Smoleńska jako pały" itd., itd. A jeszcze dalej: "Prezydenturę Lecha Kaczyńskiego przeniósł (w sugestii red.

Reklamy

nacz. #Jarosław Kaczyński) z odmętów drwin w sferę legendy". W tym miejscu chciałbym powiedzieć - Panie Tomaszu Lis, dla nas, obywateli, prezydent jest jeden, godny szacunku bez względu na to, z której strony sceny pochodzi, i tym bardziej, gdy nie "z naszej". Określenia "drwiny, nienawiść, szaleństwo" tworzymy nie my, pokorne mięso wyborcze, ale wy, "elita" dopuszczona do szkła i papieru, niestety nie kunsztem i umiejętnościami.

Co komu sprawia satysfakcję i jak się oswaja mustangi

Jeszcze ostatni cytat: "symetrii win nie ma, stwierdzić istnienie takiej symetrii to przeczyć rozumowi i faktom, to (…) pokłonienie się fikcji". Właściwie można jeszcze kopnąć w podbrzusze. Kilka milionów wyborców z rodzinami się nie liczy, gdyż oni są "po tamtej stronie symetrii". Polemika z p. Lisem nie sprawia mi żadnej satysfakcji, on ma kilkanaście tysięcy czytelników, a ja kilkunastu. Mimo to, gdyby kiedyś w przyszłości miało być inaczej, chciałbym przypomnieć, jak na Dzikim Zachodzie oswajano mustangi. Dzielni kowboje, popisując się przed swoimi damami, wyprawiali różne harce na grzbietach tych dzikich rumaków, były skoki, upadki, galopy… Indianie złapane mustangi zamykali w szopie, trzy dni nie dawali jeść, czwartego przynosili siano i siodło. Ja na polityce się nie znam, ale polecałbym panu redaktorowi trzy dni politycznej diety, działa oczyszczająco na symetrię.

Zobacz także: Po co nam czarne skrzynki ze Smoleńska?

Katastrofa pod Smoleńskiem - co działo się w kokpicie #katastrofa smoleńska #zamach