Nie jest zaskakujące to, że Hillary Clinton potwierdziła to, co wszyscy już wiedzieli. Chce być prezydentem Stanów Zjednoczonych. Ona koncentruje się na tej ambicji od niepamiętnych czasów, a stojąc przy boku męża podczas pobytu w Białym Domu, każdy jej możliwy ruch, coraz bardziej napędzał ją na to stanowisko. Pani Clinton we wczorajszej wypowiedzi zasygnalizowała, że ​​zamierza wzmocnić bezpieczeństwo ekonomiczne dla klasy średniej, zwiększając możliwości rodzin pracujących. Republikanie już starają się porównywać, z Clinton prezydenta Obamę. Mówią, że wybór jej osoby niczym nie różniłyby się od wygrania przez Obamę trzeciej kadencji.

Hillary na prezydenta

Clinton stoi w ostrym kontraście w stosunku do innych kobiet, które walczyły w zachodnich demokracjach - jak Margaret Thatcher czy Angela Merkel.

Reklamy
Reklamy

Przekształcone narody po odważnych walkach systemu, kobiety symbolizujące siłę - podczas gdy ona jest prawie jak ich lustrzane odbicie: żona byłego prezydenta, który korzystał ze swojej reputacji wykorzystując potężną maszynę zatrudnienia. W czasach pogardy publicznej dla klasy politycznej, Hillary stara się bardzo udowodnić, że jest nie taka jak wszyscy inni z Waszyngtonu. Już na samym początku pojawia się pierwsza podstawowa kwestia burząca cały ten obraz, pieniądze, które tak mocno psują politykę w Ameryce i niszczą jej konstytucję. Podczas ostatnich wyborów kandydaci do Białego Domu spędzali więcej niż 2 mld $ - czyli około 30 razy więcej niż w czasie ostatnich wyborów w Wielkiej Brytanii. Polityka #USA stał się bogatą zabawką, manipulowaną przez korporację dla własnych interesów. Jej obraz jako senatora nie był zły - ale to nie czyni jej bardziej obiecującą panią prezydent.

Reklamy

Clinton otwarcie mówi o sobie, że ona nie jest ani realistką, ani idealistką, ale "idealistyczną realistką". Jednak jej dotychczasowe osiągnięcia były dalekie od ideału, od wspierania wojny w Iraku jako senator, do pchania do zdecydowanych działań w Afganistanie jako sekretarz stanu; wciąż wierząc, że Obama, powinien bardziej zaangażować się w syryjskiej rebelii, która tylko by zasysała naród głębiej w bagno. Clinton oferuje kandydaturę ciężką do przełknięcia. Jest zdecydowana, ma charakter jak dzielny wojownik i niewątpliwie potrafi być imponującą kobietą. Republikanie natomiast, wśród wszystkich swoich wad, przynajmniej przygotują zestaw do poważnej walki, który pozwoli najważniejsze kwestie przedyskutować i być może zdefiniować ich przyszłość. Ameryka, mimo wszystko, zawsze wolała demokrację od koronacji.