W mediach pojawiła się sensacyjna informacja o istnieniu, czy zaistnieniu nowej wersji zapisów z rejestratora głosów prezydenckiego TU-154. Za źródło owej wersji podawany jest raport biegłych stołecznej prokuratury. Przytaczane są nawet szczegóły metodologiczne badania: nowi biegli nie zadowolili się kopiami, na których pracowali poprzednicy. Pojechali do Moskwy, na co uzyskali wszelkie zgody i sporządzili własną kopię. Stwierdzili przy tym, że taśma rejestratora była niewłaściwie dobrana i stąd dotychczasowe kopie obarczone były błędem stratnego odczytu. Oni zaś dobrali i dopasowali właściwy odtwarzacz do taśmy, co zaowocowało pojawieniem się, ukrytych dotąd treści. Dla porównania pliki poprzednich kopii miały zaledwie około 200 MB, w porównaniu do obecnej bliskiej 3 GB(sic!). Robi wrażenie, tylko czy imponujący wzrost pojemności idzie w parze ze wzrostem wiarygodności, czy na odwrót? Warto też zwrócić uwagę, że opisana operacja odczytu miała miejsce ponad rok temu, a wyniki przeciekają do mediów obecnie na kilka dni przed piątą rocznicą tragedii. Na dodatek w trakcie kampanii prezydenckiej, a jeden z pretendentów już w dniu zdarzenia przejmował jako p.o. prezydenta, władzę po poprzedniku i obecnie chciałby tę władzę utrzymać, choć ma z tym spore problemy.

Dialogi na cztery nogi

Szokują fragmenty słów i dialogów tego odkrycia fonoskopijnego, przypominając raczej ścieżkę dźwiękową filmu, przywołanego w tytule. Dla przykładu cyt.: "Co to jest? Piwko! A ty nie pijesz? Wypijesz? Taaaak!

Dowództwa nie ma. To jest nie do wybaczenia. Sorry. Nie skoczą te rybki. Para będzie szła. Wychodzić mi stąd! Oczekuję PO-MY-SŁÓW."

Przytoczone fragmenty są w doniesieniu prasowym tak właśnie bezładnie porozrzucane, z równie sensacyjnymi komentarzami. Na ich podstawie nie sposób oceniać tej rewelacji w innych, niż przyjętych w tym materiale przeze mnie, kategoriach.

Gdzie są pozostałe rejestratory lotu?

Wracając do rzeczywistości warto wspomnieć, że nadal brak zapisów - nawet w formie kopii - z dwóch rejestratorów lotu. Dlaczego ich brak? Dlatego, że strona rosyjska twierdzi, iż ich nie odnaleziono.

"Zamontowany w Tu-154 rejestrator K3-63, zapisujący ważne parametry, takie jak gwałtowne przeciążenia, w tym tzw. twarde lądowania, zaginął. W Smoleńsku z polskiego tupolewa zaginęło też urządzenie TCAS II, przechowujące dane o samolotach znajdujących się w pobliżu, o wysokości samolotu w czasie podejścia do lądowania, prędkości opadania, a także czasy alarmów TAWS", czytamy w portalu niezależna.pl, już jakiś czas temu.

>>>> Czytaj: Piąta rocznica tragedii smoleńskiej

Katastrofa Tu-154 w Smoleńsku - niemieckie służby twierdzą, że to był zamach? #katastrofa smoleńska #śledztwo