Wyraźnie widać, że instytucje państwowe, służby specjalne i niektóre osoby, reprezentujące formalnie personel prezydencki, są mocno zaangażowane w prowadzoną przez Komorowskiego kampanię wyborczą. Można tu chyba nawet mówić o nadużyciu stanowiska czy statusu, podlegającego szczególnej ochronie - jednakże wyłącznie w odniesieniu do roli prezydenta. Nadużyciu polegającym na rozszerzeniu prerogatyw i ochrony prawnej na funkcję, czy rolę kandydata.

Prezydent/kandydat

Obecność i aktywność służb najłatwiej dostrzec w trakcie przedwyborczych wizyt Komorowskiego w głębi kraju. Czy w ich trakcie występuje on jako urzędujący Prezydent, czy też jako tylko kandydat w wyborach do urzędu, a pro forma ustępujący - ze względu na upływ kadencji - z piastowanego stanowiska? Najbardziej drastyczne formy zaangażowania organów państwowych i samorządowych w wyborczą kampanię prezydenta/kandydata miały miejsce w Zabrzu i w Katowicach w styczniu br. Ze względu na panujące tam wówczas nastroje społeczne odwołał nawet swój przyjazd w przeddzień planowanej wizyty, co i tak nie zapobiegło protestom, starciom i zamieszkom ulicznym. Stratę elektoratu powetował sobie w Katowicach, gdzie deklaracje poparcia jego kandydatury złożyło mu kilkunastu prezydentów miast, przybyłych tam w tym celu, co ewidentnie świadczy o wyborczym charakterze wizyty i o roli kandydata w jej trakcie.

BOR i ABW w natarciu

Ostatnio mieliśmy szereg przykładów użycia służb specjalnych wobec atakujących kandydata/prezydenta na organizowanych przez niego wiecach wyborczych. W Krakowie zatrzymano mężczyznę trzymającego w górze krzesło pod zarzutem próby napaści na prezydenta. Krzesło było czytelnym gadżetem, a wiec był wyborczy, a nie prezydencki. W Rzeszowie z kolei obezwładniono osobę, chcącą się dostać na spotkanie wyborcze i uczyniły to również służby chroniące ustawowo prezydenta, choć ponownie był tu w roli oficjalnie deklarowanej, jako kandydat. Ostatni przypadek z Lublina i ocena niechętnych Komorowskiemu uczestników jego wiecu wyborczego w kategoriach napaści na prezydenta budzi poważne obawy, co do nadużywania statusu prezydenta w sytuacjach, gdy występuje on jako kandydat. Narusza to, bowiem równość wobec prawa innych kandydatów, którzy mogą, co najwyżej zgłaszać w trybie wyborczym takie same incydenty, które za tego jednego kandydata rozwiązują na miejscu funkcjonariusze państwowi. Zasadne, zatem wydaje się postawione w tytule pytanie otwarte. #wybory parlamentarne #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie