Póki co jego odpowiedź była wymijająca. W rozmowie z Jackiem Żakowskim zapewnił, że na obecnym etapie ma inne cele. - "Nie od tego jest dzisiaj Biedroń, żeby tworzyć nową lewicę" -oświadczył w Radiu TOK FM. Urzędujący prezydent Słupska przekonywał, że zamierza poświęcić się objętej niedawno funkcji. "Mam swoją misję, swoją umowę z mieszkańcami mojego miasta i zamierzam się w to angażować przez najbliższe cztery lata" - mówił.

Biedroń odniósł się w ten sposób do spekulacji na temat powstania nowej partii lewicowej. Ugrupowanie miałoby wyłonić się tuż po wyborach prezydenckich. Pojawiają się informacje, że za jego utworzeniem stoi Grzegorz Napieralski, zawieszony przez zarząd SLD na trzy lata w prawach członka tej partii.

Reklamy
Reklamy

Kierownictwu SLD nie podobały się wypowiedzi Napieralskiego krytycznie odnoszące się do linii ugrupowania. Napieralski krytykował wystawienie Magdaleny Ogórek jako kandydatki w wyborach prezydenckich. O zawieszeniu polityka zdecydował w ubiegły weekend sąd partyjny SLD.

Na razie zostaje w Słupsku

O przymiarkach Napieralskiego do budowy nowej siły na lewicy mówi się od jakiegoś czasu. Wśród liderów ugrupowania mieliby się również pojawić byli członkowie Ruchu Palikota - Wanda Nowicka, Anna Grodzka czy Janusz Rozenek. Komentatorzy sceny politycznej uważają, że jednym z naturalnych przywódców nowej partii mógłby stać się właśnie Robert Biedroń. Polityk ten cieszy się bowiem dużą sympatią i zaufaniem społecznym. W trakcie ostatnich wyborów samorządowych ze sporą przewagą wygrał walkę o fotel prezydenta Słupska.

Reklamy

Póki co mieszkańcy miasta są zauroczeni Biedroniem. Lokalną społeczność zjednał sobie skromnością, kulturą osobistą i stylem sprawowania władzy. Cieszy ich także zainteresowanie, jakie dzięki Biedroniowi udało się przyciągnąć do ich nieco zapomnianego miasta.

 "Jesteśmy na lewicowej pustyni"

Na razie Biedroń nie chce potwierdzić , czy włączy się w budowę nowej, tworzonej przez Napieralskiego formacji. "Ja oczywiście kibicuję, bo ubolewam nad tym, że dzisiaj jesteśmy na pustyni lewicowej, gdzie nic się nie dzieje. A jest co zbierać, jest co tworzyć. Dzisiaj lewica jest w rozsypce, jest wiele ciekawych postaci, które można zebrać. Jak się znajdzie dobry generał, to jest to do zrobienia" - powiedział w Radiu TOK FM. Zaprzeczył przy okazji, że zamierza wkrótce kandydować w wyborach parlamentarnych.

Biedroń zapowiada, że zamierza w pełni poświęcić się swoim obowiązkom jako prezydent Słupska. Jednoczesne pełnienie roli partyjnego lidera kłóciłoby się z jego obowiązkami, bo jest to zajęcie "czasochłonne i energochłonne".

Reklamy

"Słupsk staje się centrum debaty (…), robimy wiele ciekawych rzeczy, które promieniują na cały kraj i temu chciałbym się poświęcić, a nie tworzeniu lewicy. Przy tworzeniu lewicy będzie bardzo wiele ambitnych i zdeterminowanych osób i będę im kibicował, ale nie od tego jest dzisiaj Biedroń, żeby tworzyć nową lewicę" - odpowiedział.

"Mam złe doświadczenia z Napieralskim" 

Biedroń przy okazji przyznał, że patrzy nieco sceptycznie na współpracę z Napieralskim, bo ma z niej "złe doświadczenia". "Grzegorz uczy się trochę na tych błędach, wyciąga wnioski, dzisiaj rozmawia dość szeroko. To może być recepta na sukces. Jednak nie wiem, czy to powinien być Grzegorz" - odparł. Według niego liderem ugrupowania powinna zostać Anna Grodzka lub Barbara Nowacka, bo w nich, a nie w Napieralskim widzi większy potencjał do przewodzenia nowej partii.