W ubiegłą niedzielę bliżej nieokreślona liczba żołnierzy w nieoznakowanych mundurach maskujących wdarła się do biurowca przedsiębiorstw państwowych Ukranafta i Ukranafttrans. Podobno jest ich co najmniej dwustu, ale w różnych punktach stolicy mają czekać na sygnał dalsze, równie liczne grupy. W każdym razie do zajętego budynku przybył wkrótce gubernator dniepropietrowski, a zarazem trzeci na liście najbogatszych obywateli Ukrainy - Ihor Kołomojsky. Dziennikarzom sekcji ukraińskiej Radia Swaboda, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wydarzeń, oznajmił, że właśnie zapobiegł ... przejęciu Ukranafty przez żołnierzy w nieoznakowanych mundurach.

Reklamy
Reklamy

Po czym obrzucił ich wyzwiskami i wysłał do wszystkich diabłów.

Pryncypał krząta się w Kijowie, zastępca miota pogróżki

Następnie oligarcha zniknął za plecami barczystych "ludzi uprzejmych" (bo nie bluźnią - w ogóle nic nie mówią). Od tego czasu tylko raz go widziano. "Zielone ludziki", dopilnowawszy zamknięcia budynku ze wszystkich stron wysokimi kratami, również poszukały sobie jakiegoś zajęcia z dala od wzroku ciekawskich. Natomiast w Dniepropietrowsku pozostawiony tam na stanowisku zastępca gubernatora - totumfacki i współwyznawca (obaj są wyznania mojżeszowego) Kołomojskiego Hennadyj Korban, zaczął grozić. Na zwołanych specjalnie w tym celu konferencjach prasowych odniósł się do ponownego odrzucenia przez parlament w Kijowie statusu specjalnego Donbasu. Oskarżył stołeczny układ władzy (Poroszenko + nacjonaliści zachodnioukraińscy) o niedotrzymanie obietnic nadania autonomii, w tym dla Dniepropietrowska.

Reklamy

Ujawnił też, że dane o stratach w ludziach na wojnie z separatystami były zaniżane.

"Bataliony obrony terytorialnej"

Nie są to czcze pogróżki. Kiedy w kwietniu jeden oddział regularnej armii ukraińskiej po drugim, wysłany do tłumienia powstania ukraińskich Rosjan dawał się rozbroić tzw. babuszkom, rząd Turczynowa-Jaceniuka znalazł się w kropce. Ministerstwo spraw wewnętrznych pospiesznie wydawało zezwolenia na formowanie ww. batalionów. Z pełną świadomością, że: raz, jest to sprzeczne z konstytucją, dwa, te bezprawne formacje zbrojne powstają w oparciu o prywatne agencje ochrony przedsiębiorstw oligarchów. Nie da się jednak ukryć, że po dołączeniu ochotników z zachodniej Ukrainy - przeważnie rozwścieczonych trwałym bezrobociem, te bataliony uratowały sytuację. Uratowały bezwzględnością, z jaką pędziły na linię ognia zwykłych żołnierzy oraz karały mieszkańców za sympatię do powstania.

Obecnie sam tylko Kołomojski ma 15 do 20 tysięcy ludzi w tych batalionach, w tym wielu zahartowanych weteranów, którzy doskonale wiedzą, kto ich żywi i chroni.

Reklamy

Bać się zaś, biorąc pod uwagę wyjątkową bezwzględność każdej wojny domowej na Ukrainie, naprawdę mają czego. W tej najsilniejszej armii oligarchicznej są oddziały pancerne, ciężka artyleria, obrona powietrzna, a nawet śmigłowce transportowo-bojowe.

Czy Poroszenko ma jakiekolwiek szanse?

Obserwatorzy wydarzeń na ukraińskiej scenie politycznej w Kijowie i w Moskwie są zgodni co do tego, że jeśli Kołomojski zacznie szybko zajmować kolejne budynki państwowe w stolicy, Poroszence pozostanie już tylko ucieczka. Zadarł bowiem ze wszystkimi pozostałymi oligarchami, obnosząc się z planami upaństwowienia ich majątku. Cierpliwość najpotężniejszego z nich wyczerpała się, kiedy zarząd spółki zastąpił dyrektora Ukranafty związanego z Kołomojskim, człowiekiem Poroszenki. "Wielki człowiek" znad Dniepru, który miał 43 procent udziałów w tym przedsiębiorstwie monopolistycznym, odpowiedział rzucając rękawicę głowie państwa. Ukranafta, mająca wyłączność w dziedzinie przerobu ropy na paliwo, dostarczała ogromnych zysków w warunkach sztucznie zawyżanych cen przetworów naftowych. To ostatnie jest możliwe dzięki powoływaniu się na wojnę z Rosją Putina. Z Rosją, z którą być może Kołomojski, Pińczuk, Firtasz, Jermołajew i Ludaczenko już się potajemnie porozumieli.

Jeśli tak jest, to dni Poroszenki, Jaceniuka i Naliwajczenki (szefa SB Ukrainy) u władzy w Kijowie, a może nawet na tym świecie, są policzone. Nie brak rzeczy, które na to wskazują. Już od dobrych paru tygodni zastępca Kołomojskiego, Korban, wypowiadał się za zaprzestaniem dalszych prób odzyskania siłą terytoriów leżących w Donbasie. W ostatnich dniach w ten sam ton uderzył jego pryncypał, sugerując na dodatek uznanie de facto rządów Zacharczenki i Płotnickiego. Sam Zacharczenko wezwał Kołomojskiego, aby okazał się mężczyzną i ogłosił niepodległość kontrolowanych przez siebie regionów. Wtedy na pewno jakoś się nawzajem dogadamy - zachęcał. Zaś regiony w praktyce kontrolowane przez gubernatora Dniepropietrowska to również: Charków, Zaporoże i Odessa.

Atmosfera na Ukrainie zagęszcza się z godziny na godzinę. Poroszenko odpowiedział dekretem, na podstawie którego SB, wsparta przez wojsko, ma rozpocząć operację antyterrorystyczną w Dniepropietrowsku. Obie strony lada godzina mogą zacząć do siebie strzelać. #Ukraina