Nie jestem specjalistą od polityki, ale kto nim jest? Po prostu czytam, słucham, oglądam… W telewizji pokazano Mariusza Kamińskiego, który został skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia plus dziesięć lat zakazu zajmowania stanowisk publicznych. Co ciekawe, prokurator żądał tylko roku w zawieszeniu. Teraz wszystko w rękach prawników: będą przepychanki, odwołania, ale tak jest zawsze. Prawnicy są jeszcze gorsi od polityków.

Pierwsze zarzuty

Kamiński w 2006 roku został powołany przez Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ale już w 2009 roku usłyszał zarzut o przekroczenie uprawnień i popełnienie przestępstw w tzw.

Reklamy
Reklamy

"aferze gruntowej". Kiedy zaczął je przekraczać? Czy już w 2007 roku, gdy postawił doktorowi Mirosławowi G., razem z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro (słynne: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie") zarzut o zabójstwo? Jeszcze wcześniej sejmowa komisja śledcza chciała postawić Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę przed Trybunałem Stanu za naruszenie Konstytucji.

Wielcy ludzie a zarzuty tandetne

Dzisiaj cała trójka, zgodnym chórem zakrzyknęła, że wyrok sądu to sprawa polityczna. Tymczasem w wyroku sądu padały słowa o podrobionych pieczątkach, o podrobionych podpisach. Wielcy ludzie i takie tandetne zarzuty. Zdaniem prezydenta Komorowskiego wyrok nie wpłynie na kampanię wyborczą. Taki jest urząd prezydenta: spokojny, wyważony, powiedziałbym wyrozumiały.

Reklamy

Mój urząd, którego nie mam, taki nie jest. Mogę spokojnie zapytać: ile jeszcze takich wyroków, afer "siusiakowych", "skokowych" i tych wszystkich, o których nie wiemy, jest potrzebnych, żebyśmy zdali sobie sprawę, że kampania wyborcza już się skończyła, że nie ma alternatywy, koniec, ende schluss?

Opinie po drugiej stronie sceny

Politycy PiS twierdzą, że wyrok w sprawie Kamińskiego trudno rozpatrywać w oderwaniu od rzeczywistości, ale domyślam się, że na tę rzeczywistość nijak nie wpłynie, przynajmniej po "tej" stronie sceny politycznej, po której Kamiński zawsze był wzorem uczciwości i symbolem walki o sprawiedliwość. Po drugiej stronie opinie są całkowicie odmienne. Nieszczęście polega na tym, że przysłowiowa scena polityczna ma tylko dwie strony, na tę trzecią, gdzie mógłby gościć obiektywizm i rozsądek, już nie ma miejsca. Mamy więc dwie równoległe rzeczywistości, w których możemy się poruszać w zależności od poglądów politycznych. Szkoda, że życie mamy tylko jedno.

Zobacz też: Napieralski vs. Miller: partyjna rozgrywka outsiderów

Co ma prezydent Komorowski do pieprzenia? #wybory prezydenckie #wybory 2015 #afera gruntowa