W poszukiwaniu poparcia podczas wyborów prezydenckich, #Bronisław Komorowski pojawił się w Aleksandrowie Kujawskim. Na spotkanie z nim, nauczyciele przyprowadzili dzieci z okolicznych szkół i przedszkoli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby dzieciom nie wręczono transparentów oznaczających poparcie dla obecnego prezydenta.

Maluchy ofiarami agitacji wyborczej?

Zacznijmy od tego co to jest agitacja. Agitacja jest działalnością prowadzącą do zjednoczenia zwolenników jakieś sprawy, ideologii. Agitacja ma też na celu propagowanie haseł albo ideologii. Zastanówmy się zatem, jakie pojęcie o wyborach prezydenckich mogą mieć dzieci w wieku przedszkolnym? Czy dzieci zdawały sobie sprawę z tego, że uczestniczą w wiecu wyborczym? Czy maluchy w ogóle zdawały sobie sprawę z tego czym jest wiec wyborczy? Czy wiedziały dlaczego wręczono im transparenty z napisami "#PopieramKomorowskiego" oraz "Głosuję na Bronka"? Raczej nie.

Reklamy
Reklamy

Dla nich, spotkanie na rynku w Aleksandrowie Kujawskim, było zapewne frajdą, ciekawym doświadczeniem i oderwaniem od zajęć. Założę się, że najważniejsze było to, że zobaczą obecnego prezydenta RP.

Nie ma problemu

Posłanka PO Domicela Kopaczewska, szefowa PO we Włocławku nie widzi w całym zajściu problemu. Przekonuje ona, że dzieci pojawiły się na rynku w celu lekcji "obywatelskości". "Podeszłam do maluchów z przedszkola pytając, na kogo czekają. Odpowiedziały mi, że czekają na prezydenta swojego kraju i tak to należy traktować. Jest to niesamowite wydarzenie - obecność prezydenta... to są osoby niegłosujące (...) Przedszkolak, ani gimnazjalista nie głosuje. To jest nauka obywatelskości. Jeśli dzieje się coś ważnego dla mojego kraju, to biorę w tym udział, niezależnie od tego, na kogo będę głosował jako dorosły, bo dokonam swoich własnych wyborów - twierdzi Domicela Kopaczewska z PO.

Reklamy

To prawda. Dzieci nie głosują, nie mają praw wyborczych. Dzieci w wieku przedszkolnym, podstawowym i gimnazjalnym nie mają też większej świadomości własnych czynów. Łatwo manipulować takimi dziećmi. Wrócą do domu i powiedzą: "mamo, tato fajny ten nasz obecny prezydent!". Ciekawe jak rodzice wtedy zareagują? Czy oni też poddadzą się manipulacji (tym razem swoich dzieci i zagłosują na "Bronka")? Ciekawe też co rodzice sądzą o zabieraniu dzieci przez nauczycieli na wiec wyborczy Bronisława Komorowskiego?

Licealiści, którzy również pojawili się na rynku, byli na pewno bardziej świadomi w jakim wydarzeniu uczestniczyli. Osoby w wieku licealnym, zazwyczaj wiedzą jakie ugrupowanie popierają i kto jest ich faworytem na urząd prezydenta. Nikt nie powinien ich zmuszać do uczestnictwa w wiecu wyborczym kandydata którego nie popierają. Ciekawe... mogli sami zdecydować czy chcą iść na wiec Komorowskiego? A może zostało to ustalone odgórnie?

Agitacji wyborczej wobec dzieci , zgodnie z kodeksem wyborczym, zabrania się na terenie szkoły.

Reklamy

Ktoś dokładnie przemyślał, jak nie złamać przepisów i dlatego góra przyszła do Mahometa.

Źródło: niezalezna.pl #wybory prezydenckie #wybory 2015