Od śmierci Marka Stróżyka minęło blisko ćwierć wieku. 22 lipca 1989 roku powiesił się w domu swojej konkubiny. Teresy Jankowiak. Jednak dziwne okoliczności tej śmierci nie zostały wyjaśnione. W tle przewijają się fałszerstwo zeznań, ginące dowody, podejrzenie o szpiegostwo. O początku tej historii pisaliśmy wczoraj (Służby specjalne – dziwne samobójstwo Cz. I)

Kim naprawdę był Marek Stróżyk?

Przez wiele lat walki o prawdę Teresa Jankowiak odkrywała przeszłość swojego zmarłego partnera. Według szczątkowych informacji Instytutu Pamięci Narodowej, akta Marka Stróżyka były utajnione do 2002 roku. Z informacji w nich zawarty wynika, że miał współpracować pod pseudonimem "Marek", "Salomon" i kryptonimem "Broker" ze służbami specjalnymi PRLu: Agenturalnym Wywiadem Operacyjnym, kontrwywiadem Wojskowym WSW, przekazany do Służby Bezpieczeństwa najprawdopodobniej w celu inwigilacji działaczy Solidarności.

Reklamy
Reklamy

W połowie lat 80 tych Marek Stróżyk był przewodniczącym Zakładowej Solidarności w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Pracował tam w dziale technicznym. Placówkę w tym czasie nadzorował oficer SB oddelegowany później do "prowadzenia" sprawy jego śmierci. Marek Stróżyk uczył się w Wojskowej Szkole Chorążych Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu, której nie ukończył. Pracował w Wojskowej Komendzie Uzupełnień. Miał kontakty w wydziale paszportowym, dzięki którym załatwił Teresie Jankowiak paszport na wyjazd do RFN. Zbiegiem okoliczności wydanie paszportu rekomendował oficer mjr Gabriel K., ten sam, który zeznawał po śmierci Marka Stróżyka o jego nieprzydatności do służby w wywiadzie.

Meldunek specjalny

Kluczem do sprawy wydaje się być meldunek specjalny, który widnieje w Książce Wydarzeń Komendy Milicji Wrocław- Krzyki nr 90 pod pozycją 2295.

Reklamy

Powstał w dniu śmierci Marka Stróżyka. Do tej pory nieznana jest jego treść, autor i adresat. Także niekompletne akta współpracownika służb, które są w IPN wskazują, że sprawa jest czymś więcej niż samobójstwem. Ze spisu dokumentów wynika, że cześć została zniszczona a inne wyłączono z teczki.

Ciąg dalszy nastąpi

Śledztwo umarzano już czterokrotnie. Dwa lata temu wrocławska Prokuratura rozpoczęła odtwarzanie zniszczonych w 2004 roku akt, przesłuchano ponownie cześć świadków, odrzucono wszystkie wnioski dowodowe pokrzywdzonej Teresy Jankowiak. 29 października 2013 prokuratura wydaje postanowienie o braku podstaw do pojęcia umorzonego śledztwa. Uzasadnieniem decyzji prokuratorskiej to przedawnienie. Tym samym sprawa wraca do punktu wyjścia sprzed 25 lat. Teresa Jankowiak nie poddaje się. Czeka na decyzję Prokuratora Generalnego i przeprowadzenie od nowa kwerendy w IPN

Post scriptum

Wszystkie instancje wymiaru sprawiedliwości odmówiły wszczęcia postępowania i odrzuciły po kolei skargi Teresy Jankowiak.

Reklamy

Tym samym wyczerpałam możliwości odwoławcze polskiego sądownictwa. Jedyną drogą, jaka pozostała to złożenie skargi do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Niestety Trybunał Praw Człowieka odmówił zajęcia się sprawą. #sądownictwo #służby specjalne