Ordynacja podatkowa mająca przynieść proste zasady obowiązujące w relacjach podatnik-urzędnik. Rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatników. Zaniechanie bezproduktywnych działań, których koszt przekracza odzyskane zaległości. To główne punkty nowej "wielkiej reformy" zapowiedzianej przez Ewę Kopacz. Reformy, która ma szansę na realizację dopiero po wyborach parlamentarnych. Zgodnie z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem należy więc te słowa włożyć między bajki.

Kopacz obiecuje, a tymczasem w prawdziwym świecie...

Pierwszy problem ze słowami Kopacz jest taki, że chwilę wcześniej minister finansów, Mateusz Szczurek, stworzył nowe wytyczne, zgodnie z którymi 80% kontroli skarbowych musi zakończyć się domiarem, najlepiej przekraczającym tysiąc złotych.

Reklamy
Reklamy

Niespełnienie tych kryteriów zagrożone jest utratą premii, a nawet urzędniczych etatów. Taki wymóg, połączony z przestępczymi praktykami interpretacji przepisów otwiera sezon polowań na podatnika. Tak właśnie wygląda przyjazne państwo.

W tej chwili Polska nie jest państwem prawa. Polska jest państwem interpretacji prawa. W każdej chwili urzędnik może zmienić zasady, a większość wątpliwości rozstrzyga się obecnie na niekorzyść podatnika. Świeżym przykładem jest interpretacja podatku VAT od posiłków w restauracjach. Sam posiłek obłożony jest 8-procentowym podatkiem, natomiast wzięcie napoju do obiadu skutkuje nałożeniem nowej, 15-procentowej stawki. Dlaczego? Bo taka jest nowa interpretacja. Co więcej, skontrolowane placówki gastronomiczne mogą zostać obarczone zaległościami na pięć lat wstecz.

Takie przypadki pokazują, że fiskus jest organizacją wyjętą spod prawa.

Reklamy

Mamy tu do czynienia z pogwałceniem najbardziej fundamentalnych praw w kraju, który rzekomo szaleje ze szczęścia, świętując dwadzieścia pięć lat wolności. W tej wolnej Polsce morduje się zasadę domniemania niewinności, traktując przedsiębiorców jak przestępców i nakładając kary przed udowodnieniem jakiejkolwiek winy. Ponadto, sytuacja restauratorów pokazuje, ze w Polsce prawo działa wstecz! Jak inaczej można nazwać rozliczanie z "zaległych" podatków, które nie obowiązywały do czasu, gdy aparat państwa postanowił to zmienić?

Rząd nie zdążył? 

Teraz słyszymy kolejny stek bzdur o tym, jak to nowe prace legislacyjne mają być "początkiem drogi" do lepszego życia podatnika. Jaka szkoda, że #Platforma Obywatelska nie dostała od Polaków gigantycznego kredytu zaufania. Gdyby rządzili, powiedzmy, siedem lat, na pewno zdołaliby urzeczywistnić wszelkie projekty spod znaku "Eden vol. 2". Gdyby tylko mieli jeszcze przychylnego sobie prezydenta! Wówczas Polska musiałaby uszczelnić granice, by powstrzymać napływ zazdrosnych obywateli Wielkiej Brytanii, Szwecji, czy Niemiec.

Reklamy

Niestety, nie ma tak dobrze. Polska znalazła się pod wpływem tajemniczej, nikomu nieznanej grupy, która wbrew dobrej woli Tuska i spółki podniosła #podatki, zamroziła kwotę wolną od podatku i uczyniła z obywateli niewolnika urzędników, których - na marginesie - przybyło niczym śmieci po odpływie morza. Urzędnicze gestapo w imieniu prawa niszczy przedsiębiorców, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za błędne decyzje.

Tego typu obietnice wydają się być miernikiem resztek wiary w kastę polityczną, jaka pozostała w narodzie. Jedni powiedzą "wiara", jednak lepszym odpowiednikiem wydaje się być słowo "naiwność". Polowanie na naiwniaków trwa. Liczenie połowu nastąpi podczas wyborów parlamentarnych, natomiast po tym okresie, zgodnie z tradycjami łowieckimi, nastąpi patroszenie i huczna biesiada myśliwych.

ZOBACZ TEŻ:

Rząd: rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika jest "nie do przyjęcia"

Do Polski zbliża się euro, czyli niemiecki system eksploatowania gospodarek europejskich  #wybory 2015