Znacie, no to posłuchajcie. Sprawa narastających problemów w SKOK-ach jest już znana od co najmniej dziesięciu lat. Od takiego czasu wiadomo, że niedobrze w kasach się dzieje. Jednak przez tę dekadę praktycznie nie zrobiono nic, aby poznać prawdę i uzdrowić sytuację. Albo przynajmniej ukarać winnych za powstałe zaniedbania lub celowe doprowadzenie do powstałego zamieszania.

SKOK-i - czyje to zaplecze?

Patrząc na sprawę SKOK-ów pobieżnie, można dojść do wniosku, że jej podejmowanie teraz stanowi element przedwyborczej walki w kampanii prezydenckiej, w której kontrkandydaci przerzucają się nawzajem winą za obecny stan kas.

Reklamy
Reklamy

Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie widać bez większych wątpliwości, że to #PiS chronił SKOK-i przed kontrolą, bo stanowiły one jego bazę finansową. Kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, pisowcom nie pozostało nic innego, jak tylko próbować odwrócić sprawę, mówiąc o Komorowskim jako winnym. Jako dowód pokazuje się zdjęcie prezydenta z dwoma mężczyznami z przesłoniętymi oczami: Piotrem P. i Mariuszem G.

Jak to się dzieje, że w naszym kraju nie rozlicza się afer

Taki problem od lat zaprząta umysły wielu mieszkańców naszego kraju. Ostatnio w popularnym programie próbowali zgłębić go znani publicyści.

Dziennikarz Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że Polska jest daleko w tyle za innymi krajami pod względem rozliczania i karania za malwersacje oraz zaniedbania prowadzące do strat na wielką skalę.

Reklamy

Redaktor naczelny Newsweeka Tomasz Lis zauważył, że zakres nierozliczonych afer nie sprowadza się tylko do sfery finansów, przypominając głośną swojego czasu sprawę śmierci Barbary Blidy. Do tej pory nikt ze sprawców ekscesów IV RP nie został rozliczony.

Żakowski istniejącą sytuację wyjaśnił słowami: "przyjęliśmy żelazną zasadę w Polsce, że w niepoważnych sprawach, jak batonik, karzemy. A w poważnych sprawa się toczy tak długo, aż zdechnie". Nie trzeba być uznanym publicystą, by taką prawidłowość dostrzec.

Natomiast Tomasz Wołek, nawiązując do Bandrowskiego, obecny stan nazywa "śmietnikiem postpeerelowskim, który ciągnie się za nami i nie umiemy się z tym uporać".

Gadu gadu, i co z tego wynika?

Powyższa rozmowa, jak wiele jej podobnych, niewiele przybliżyła nas do rozwiązania problemu. Kto lub co stoi na przeszkodzie rozliczaniu wywiązujących się ciągle nowych afer nadal nie wiadomo. Nic dziwnego, że Jacek Żakowski komentuje trwającą sytuację cytowanym już wielokrotnie przez różne media zdaniem: "Jeśli sprawa SKOK też się rozejdzie, zacznę się czuć jak idiota, że jeszcze nie kradnę".

Reklamy

Chcę wierzyć, że już wkrótce sytuacja się zmieni na tyle, że uczciwy człowiek nie będzie się musiał wstydzić tego, że jest uczciwy.

A mnie dziś zaprząta głowę również afera innego rodzaju. Jak wielu Polaków ciekawa jestem, w jaki się zakończy sprawa (na szczęście, odbędzie się i zakończy wyrokiem) oskarżonego o seksualne wykorzystywanie nieletnich księdza Wojciecha G, który jeszcze niedawno nie omal nie płakał z powodu bezpodstawnego obwiniania go jako Bogu ducha winnego człowieka. A teraz - w obliczu zebranych przeciwko niemu dowodów - dobrowolnie (sic!) występuje o przysądzenie połowy należnej mu kary? Bo czy jakąkolwiek karę poniesie arcybiskup, który również działał na Dominikanie, śmiem wątpić.

Źródło: tok.fm #wybory 2015