Niemcy pragną odbudować swoją potęgę militarną dzięki armii europejskiej. Jak sami politycy z Berlina przyznają, aby to się mogło udać, muszą ograniczyć suwerenność państw Unii.

Niemcy eksploatują Europę poprzez euro

Od lat Niemcy pragną utworzyć jedno ministerstwo finansów dla całej Europy. Jako powód podają chęć ratowania chwiejącej się w posadach pozycji euro. Jednak, jak dotąd, Berlin natrafiał na silny opór pozostałych członków UE.

Niemcy uważają, że słabnąca pozycja euro jest spowodowana powszechnym w UE nieprzestrzeganiem dyscypliny budżetowej. Jednak prawdziwe zagrożenie niesie ze sobą możliwość wystąpienia ze strefy euro takich krajów jak Grecja, Hiszpania, czy Portugalia, które przez wspólną walutę ponoszą straty.

Reklamy
Reklamy

Efektem walutowego połączenia słabych gospodarek z silnymi jest ucieczka kapitału, z państw uboższych do bogatszych. Niemcy korzystają na tym, że wspólna waluta europejska jest tańsza, niż byłoby to w przypadku marki, gdyby ta nadal istniała.

Wspólna waluta europejska napędza więc niemiecki eksport. Takie państwa jak Grecja tracą na walucie, którą współdzielą z silniejszymi gospodarkami. Gdyby Grecja zachowała drachmę, jej rodzima waluta byłaby o wiele tańsza, niż wynosi aktualna wartość euro. W wyniku tego eksport Grecji podupada, gdyż jej niskotechnologiczne produkty są zbyt drogie dla nabywców z innych krajów. 

Armia europejska podstawą potęgi Niemiec

Aktualnie Niemcy znalazły nowy powód dla stworzenia jednego ministerstwa kontrolującego budżety państw europejskich. Nowym powodem jest wojna na Ukrainie i zagrożenie rosyjską ekspansją.

Reklamy

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker stwierdził, że w Europie należy stworzyć jedną armię. Europa miałby wprowadzić wspólne planowanie budżetowe, które pozwoliłoby na utrzymywanie europejskich wojsk.

"Należałoby powołać jednego ministra finansów dla całej eurostrefy. Taki minister potrzebowałby pełnej władzy w zakresie ogólnoeuropejskiego budżetu kontrolowanego przez parlament. Potrzebne byłyby ogromne zmiany traktatowe, aby osoba sprawująca taki urząd została wyposażona w odpowiednie instrumenty - powiedział Jean-Claude Juncker. - Wymagałoby to od państw członkowskich rezygnacji z części swojej suwerenności".

RFN przeprowadza aktualnie zmasowaną kampanię w celu realizacji planów podporządkowania sobie całej europejskiej gospodarki oraz przyszłej europejskiej armii. Wyrazem tego są zabiegi i wypowiedzi niemieckich polityków. Ze wsparciem dla Jean-Claude Junckera pospieszył, między innymi, przewodniczący komisji ds. polityki zagranicznej Bundestagu Norbert Roettgen twierdząc, że: "Wspólna armia jest europejską wizją, na którą nadszedł obecnie czas".

Reklamy

Wszystkie niemieckie drogi prowadzą do Moskwy

Oficjalnie Niemcy wychodzą naprzeciw amerykańskiej doktrynie, w ramach której USA wymaga od swoich europejskich sojuszników, by byli w stanie wziąć na siebie przynajmniej część odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie. Fakty jednak wyglądają tak, że po resecie prezydenta Obamy wobec Rosji, Moskwa i Berlin bardzo się zbliżyły. #Rosja, rozzuchwalona przeniesieniem uwagi USA w rejon Pacyfiku, postanowiła zaprowadzić we wschodniej Europie swoje porządki. Niemcy, pozostawione na starym kontynencie jako główny strażnik amerykańskich interesów, zamiast przeciwdziałać poczynaniom Rosji, zacieśniły z nią interesy gospodarcze. Berlin poczuł się uwolniony spod amerykańskiej kurateli i miał nadzieję na prowadzenie własnej, niezależnej polityki. Aktualny powrót Amerykanów do aktywnego uczestnictwa w sprawach Europy nie jest na rękę ani Rosji, ani Niemcom. Przyszłość pokaże, czy budowana przez Niemcy europejska armia będzie faktycznie wymierzona w rosyjskie zagrożenie, czy też Niemcy przygotowują się do uniezależnienia od USA. Możliwe, że na podobieństwo Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, niegdyś obejmującego znaczną część Europy, już niedługo będziemy mogli mówić o Starym Kontynencie, jako o nowej Rzeszy Europejskiej Narodu Niemieckiego. #Unia Europejska