Wystarczy wpisać w wyszukiwarce YouTube dwa słowa: "Putin" i "sobowtór". Ten film pojawi się jako jeden z pierwszych. Publikacja ma już, co najmniej rok, a więc niewiele ma wspólnego z ostatnim niebytem medialnym prezydenta Rosji. Autor przedstawia kolejne przemiany Władimira Władimirowicza - od pomarszczonego na twarzy 47-latka do dzisiejszego młodzieńczego 62-latka. Zwraca też uwagę na zmiany w osadzeniu oczu, wyglądzie nosa i dłoni.

Mr. Botoks

Takim przezwiskiem rosyjscy internauci już dawno temu obdarzyli swojego prezydenta. I rzeczywiście, gdy przyjrzeć się fotografiom Putina z początków pierwszej prezydentury, to można zobaczyć szczupłego, wręcz chudego mężczyznę z wieloma zmarszczkami na czole, z zapadniętymi, głęboko osadzonymi, dużymi oczami, natomiast dzisiaj Putin wygląda zupełnie inaczej. Czoło ma gładkie, a oczy mniej zapadnięte, za to jakby mniejsze i węższe. Tyle, że sama kuracja botoksem, czyli nastrzykiwanie twarzy toksyną botulinową, nazywaną popularnie jadem kiełbasianym - silną trucizną zmniejszającą napięcie mięśni mimicznych twarzy - nie daje aż takich efektów. Aby je uzyskać konieczna jest operacja plastyczna twarzy. Problem w tym, że po wykonaniu takiego zabiegu pacjent wygląda na tyle strasznie, że przez co najmniej kilka tygodni nie powinien pokazywać się nikomu. Prezydentowi Putinowi nigdy nie zdarzyła się aż tak długa nieobecność medialna.

Spiskowa teoria dziejów, czy cud rosyjskiej medycyny

Jeśli więc Putin nie poddał się operacji plastycznej, bo ciągle był obecny, to jakim cudem jego twarz aż tak się zmieniła? Autorzy wspomnianego filmu sugerują, że od lat urząd prezydenta Rosji reprezentuje ktoś inny. Mało tego, próbują udowodnić, że wcześniej podobnie było z prezydentem Jelcynem. Uważają, że istnieją w Rosji siły, które wystawiają kolejnych pozorantów, a same kierują polityką tego mocarstwa z "tylnego siedzenia". Trudno w to oczywiście uwierzyć. Jednak równie trudno jest uwierzyć, że rosyjska medycyna znalazła fenomenalny, szybki sposób na odmłodzenie twarzy i nikt nie próbował na tym zarobić.

Putin nieobecny

Przez ostatnie kilkanaście dni Putina nie było. Co prawda pojawiał się w komunikatach prasowych, nawet na udostępnianych przez biuro prasowe "najnowszych" fotografiach, ale internauci szybko odkryli, że były to zdjęcia stare. Można było na nich zobaczyć na przykład zegar stojący na biurku prezydenta Rosji, który Putin dawno temu podarował prezydentowi Inguszetii Muratowi Zazikowi. W rosyjskich wiadomościach odczytywany był kilkakrotnie komunikat biura prasowego prezydenta Rosji mówiący o spotkaniu, które miało się odbyć za 3 dni, tyle, że mówiono o tym spotkaniu w czasie przeszłym, tak, jakby się już odbyło, ba, nawet je oficjalnie podsumowywano. Wszystko, więc wskazywało, że Putina już nie ma, a tu nagle okazuje się, że jednak jest.

Obrzydliwa insynuacja

Tak zapewne nazwałaby, filmik partii Wola służba prasowa Kremla. I w sumie należałoby się z nią zgodzić. Trudno, bowiem uwierzyć, że od 15 lat Rosją rządziło kilku "Putinów", a jeszcze wcześniej kilku "Jelcynów". Trzeba, więc traktować to jako plotkę. Pamiętając jednocześnie, że w każdej plotce tkwi ziarnko prawdy. W tym przypadku niezmiernie ważne jest jakie duże. #Plotki #Rosja #Władimir Putin