Od dłuższego już czasu zalewają nas informacje dotyczące poboru do wojska. W większości to wirusy siejące zamęt na portalach społecznościowych. Jednak tym razem naprawdę rezerwiści dostaną powołania.

Kontrola gotowości mobilizacyjnej

W ciągu kilku dni rezerwiści mają dostawać wezwania do natychmiastowego stawienia się w jednostce wojskowej. Oznacza to, że mają porzucić wszelkie obowiązki i jak najszybciej dotrzeć na miejsce, przy czym koszty transportu (w racjonalnych granicach) zostaną im zwrócone. Wezwanie dostać może każdy zdrowy obywatel w wielu 18-60 lat. Łącznie powołanych zostanie około 500 osób, a wszyscy będą musieli się stawić w jednej, wybranej przez Ministerstwo Obrony Narodowej, placówce która zostanie poddana kontroli gotowości mobilizacyjnej.

Reklamy
Reklamy

Poza tym zmobilizowani żołnierze odbędą także ćwiczenia.

Sama kontrola nie będzie dotyczyć jedynie tej konkretnej jednostki, ale również sprawdzona zostanie skuteczność całego systemu mobilizacyjnego, w tym poszczególnych elementów terenowej administracji wojskowej.

Czy to objaw nadchodzącej wojny?

Ministerstwo Obrony Narodowej informuje, że kontrola ta była przewidziana i zaplanowana dużo wcześniej. Zapisy jej dotyczące pojawiły się w dokumentacji Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Jednak w obliczu wydarzeń ostatnich miesięcy, w szczególności najbliższej przeszłości, zastanawiającym jest fakt organizowanej kontroli, biorąc pod uwagę także fakt, iż tego typu działań nie podejmowano od siedmiu lat.

Łącznie na ten rok planowane są ćwiczenia dla 12 tysięcy rezerwistów, z czego część już dostała informacje (m.in wiem, że znajomy jedzie do Tarnowskich Gór, na ile go znam to zgłosił się na ochotnika, bo jeszcze w liceum chciał iść do zawodowej armii).

Reklamy

Gdybyśmy żyli w spokojnych czasach wydawało by się, że to niewielka liczba osób, wszak w Polsce mamy 38,53 miliona mieszkańców (wg danych z Wikipedii). Obserwując jednak to co się dzieje w Europie liczba ta wydaje mi się zastraszająco mała. Praktycznie nie mamy sił obronnych w razie wojny, a i ci rezerwiści, którzy zostaną powołani, są kroplą w morzu na wypadek konfliktu zbrojnego. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze - ile można się nauczyć na takim szkoleniu? Ci prawda nie podano dokładnych danych dotyczących jego długości, ale informacje wskazują, że będzie ono raczej krótkoterminowe. Z innej strony współczesne środki wojskowe, zaawansowane technologie (których Polska w sumie za wiele nie posiada) sprawiają, że nie liczba a jakość żołnierzy tak naprawdę ma znaczenie, a tacy świeżo powołani pewnie służyli by raczej (brzydko mówiąc) za tzw. "mięso armatnie" czego z pewnością sobie nie życzymy. #wojsko polskie