Piątek rano, wychodzę z psem, idę po gazetę. Jeszcze zanim dostaję resztę, już elektryzuje mnie podtytuł, że Kompania Węglowa sprzedaje węgiel za pół ceny. Jastrzębska Spółka Węglowa, Katowicki Holding Węglowy, nie mówiąc o prywatnych kopalniach Bogdanka i Śląsk alarmują, że to posunięcie KW będzie zabójcze nie tylko dla rynku, ale przede wszystkim dla nich samych.

Pierwsza myśl: spoko, to przecież kapitalizm, to rynek decyduje o cenach. Myśl druga: jeśli szukają ratunku u ministra skarbu, pytając o wyjaśnienia tych działań, czyli u właściciela KW i KHW, którego jeszcze niedawno związkowcy obstrajkowywali to… nie będę ukrywał, przestaję rozumieć coś, czego jeszcze zrozumieć nie zdążyłem.

Reklamy
Reklamy

Myśl trzecia: autorka artykułu pisze, że Kompania Węglowa sprzeda 2,5 miliona ton z 5,5 milionowego zapasu węgla zalegającego na hałdach. Od razu zrobiło mi się lepiej, zrozumiałem, że autorka się myli i nie wie o czym pisze. Tak jak "ciul" to nie to, co każdy pomyślał, a po prostu głupek, "hasiok" to nie śmietnik, a popielnik, a hałda to wysypisko skały płonnej, żużlu, popiołu i innych odpadów przemysłowych - a nie węgla. Węgiel się zwałuje, czyli przechowuje na zwałach. Z drugiej strony, jeszcze w windzie, pomyślałem sobie, że jeśli ktoś sprzedaje węgiel za pół ceny, nawet gdyby pochodził on z hałdy, to konkurencja nie powinna wpadać w panikę tylko po prostu zamiast fedrować, ten węgiel kupić i po swoich cenach sprzedać.

Jak wygląda restrukturyzacja?

Ale kto sprzedaje węgiel za pół ceny? Wariat, albo ktoś kto musi.

Reklamy

Prezesa KW przyparło, gdyż musi zrestrukturyzować Kompanię (to znaczy musi skądś wykombinować kasę), dlatego sprzedaje węgiel po cenie niższej od kosztów wydobycia. Po co w takim razie w ogóle go wydobywał, nie łatwiej było dać górnikom połowę pensji i pozwolić leżeć z piwkiem i chipsami przed telewizorem? Byłoby łatwiej, ale związki chcą węgiel wydobywać, gdyż to gwarantuje świadczenia, nawet jeśli nie jest on nikomu potrzebny, gdyż miliony ton zalegają na kopalnianych zwałach, a dwa razy tyle w elektrowniach. Przynajmniej wiemy jak wygląda restrukturyzacja…

Takie leżenie sobie węgla na zwałach nie jest korzystne dla nikogo, poza spekulantami. Węgiel degraduje środowisko i sam się degraduje. Abyśmy nie wiedzieli dokładnie o co chodzi, przyjmuje się cenę węgla w zależności od jego wartości energetycznych, czyli na przykład 10,50 złotego za gigadżul energii uzyskanej ze spalenia jednostki pomiarowej węgla. Jedni te wartości mierzyli, drudzy kupowali, sprzedawali, a kategoria węgla zmieniała się w zależności od jego posiadacza.

Reklamy

Tylko w handlu złomem spotyka się większy szwindel tymi wartościami niż w kupczeniu węglem.

A głupi górnik fedruje… myśląc, że strajki związkowców rozwiązały sprawę, a "specjaliści od węgla" podsuwając pani Premier rozwiązania tej sytuacji, mają na uwadze ich interes, a nie KHW czy JSW, nie mówiąc już o prywatnych właścicielach kopalń, którzy poniosą straty wynikające z tworzenia rynku produktów sprzedawanych poniżej kosztów uzyskania.

Na czym polega problem polskiego górnictwa?

Niedawno, w czasie strajków górniczych związkowców, dowiedzieliśmy się, że problem został rozwiązany, związkowcy dostaną gwarancję zatrudnienia, dostaną należne odprawy. Tymczasem problem polskiego górnictwa jest trochę bardziej skomplikowany. "Produkujemy" za dużo węgla, nie potrafimy sprzedać go za granicę, gdyż jest za drogi, co wynika z ogromnego zatrudnienia, małej wydajności i przestarzałych technicznie urządzeń wydobywczych. W Kolumbii, R.P.A. czy w Stanach Zjednoczonych nie mają tego problemu, więc oferują węgiel po cenie znacznie niższej od naszego. #górnictwo #górnicze protesty

I nagle uświadamiamy sobie, że to nie prezes KW niszczy nasz rynek węglowy, a być może heroicznie ratuje to co da się jeszcze odzyskać z protekcyjnej, niekoniecznie rozsądnej polityki rządu.