Czy po pięciu latach od tragicznego zdarzenia wiemy, co i dlaczego się stało? Wersja oficjalna, zarówno polska, jak i rosyjska, lansują z uporem tezę o wypadku, spowodowanym według strony rosyjskiej wyłącznie przez polskich pilotów, a według strony polskiej również przy współudziale rosyjskich kontrolerów lotu. Nas poparcie tej tezy są przywoływane ustalenia rosyjskiego, choć niby międzynarodowego, komitetu MAK, zapewnienia rosyjskich i polskich polityków rządzących, ustalenia zespołów Millera, Laska, wojskowej i cywilnej prokuratury.

Różne interpretacje

Przeciwną wersję przedstawia dość liczna grupa rodzin ofiar tragedii, opozycyjni wobec władzy politycy, działacze społeczni, naukowcy oraz instytucjonalne, oficjalne ciało, jakim jest tzw. zespół Macierewicza. Środowiska kontestujące oficjalną wersję wydarzeń rozesłały nawet ostatnio do członków PE, wymowną fotografię TUska i Putina okazujących na tym ujęciu ledwo skrywaną radość na miejscu tragedii. Fotografia ta mówi sama za siebie i jest powszechnie znana. Można jednakże interpretować ją dowolnie, pytając, co poeta miał na myśli? Zwolennicy wersji zamachu widzą w niej naoczny dowód spisku na życie śp. Prezydenta, a zwolennicy wersji wypadku banalną scenkę rodzajową. Już na tym przykładzie widać, jak rozbieżnie można interpretować dowody w sprawie, a w tej sprawie tak się właśnie od początku dzieje.

Przypomnijmy może wersję oficjalną, ogłoszoną tuż po zdarzeniu: piloci samowolnie i/lub na skutek nacisków pasażerów VIP-ów podjęli decyzję o lądowaniu w niepozwalających na to warunkach atmosferycznych, przed czym przestrzegała ich rosyjska ekipa lotniska smoleńskiego. Na dodatek na drodze samolotu pojawiła się brzoza, która oberwała skrzydło, co bezpośrednio doprowadziło do tragicznego zakończenia.

Międzynarodowi eksperci mają wątpliwości

Część opinii społecznej wykazywała jednak szereg błędów w tej jedynie słusznej według władz koncepcji. Sławetna brzoza, jak wykazywano, zostałaby ścięta przez skrzydło samolotu, a nie na odwrót. Dowiedziono tez, że samolot gubił części już w powietrzu, daleko przed drzewem, co tłumaczono eksplozją wewnętrzną. Podnoszono też fakt, iż ilość oraz rozrzut szczątków wskazują na eksplozje w powietrzu.

Okazało się też, że strona rosyjska nie jest skora, ani do zwrotu wraku, ani do zwrotu czarnych skrzynek. Na dodatek wyszło na jaw, iż nie dokonano rzetelnych autopsji ofiar. Pokazano też sceny celowej dewastacji wraku. Trudno się więc dziwić obiektywnym, niezależnym i niezaangażowanym emocjonalnie badaczom międzynarodowym, że negatywnie weryfikują oficjalne ustalenia. Ostatnio do tego grona dołączył duński inżynier i niemiecki dziennikarz.

W świetle powyższego zrozumiała jest postawa środowisk zaangażowanych osobiście i uczuciowo, oceniająca zdarzenie w kategoriach niewyjaśnionej nadal tragedii. Czy i kiedy dowiemy się, jak naprawdę było pozostaje pytaniem otwartym. #PiS #Antoni Macierewicz #katastrofa smoleńska