Jak podał dzisiaj wypowiadając się dla agencji prasowej Reutera ambasador Republiki Federalnej Niemiec w Waszyngtonie Peter Wittig, prezydent Stanów Zjednoczonych potwierdza stanowisko, jakie zajął podczas rozmów z panią Merkel. Jak ujawnił niemiecki dyplomata, podczas rozmowy w cztery oczy (pani Merkel mówi płynnie po angielsku) na początku lutego dokonano określonych ustaleń. Uzgodniono wstępnie, że "należy dać szansę procesowi pokojowemu" jeśli tylko zaplanowane wówczas rozmowy w Mińsku doprowadzą do porozumienia. Jak wiadomo, przynajmniej formalnie rzecz biorąc takie porozumienie udało się osiągnąć. Maraton wieczornych, nocnych i porannych rokowań w Mińsku przebiegał z kolei również bez tłumaczy, w języku niemieckim.

Reklamy
Reklamy

Wypowiedź niemieckiego ambasadora w Waszyngtonie oznacza, że prezydent Obama zajął stanowisko przeciwne do tzw. jastrzębi - zwolenników ostrych rozwiązań siłowych w Kongresie. Zarazem wypowiedź ambasadora Wittiga stanowi tzw. kontrolowany przeciek prasowy. Pozwoli określić reakcję różnych graczy sceny krajowej i międzynarodowej na kurs Obamy. Jest rzeczą nader wątpliwą, aby tak wysoko postawiony dyplomata odważył się ujawnić takie rzeczy bez zgody osób bezpośrednio zainteresowanych.

Dlaczego Obama się ugiął

Kluczową rolę odgrywają w tym bez wątpienia dwa względy. Po pierwsze obawa przed reakcją strony rosyjskiej, która mogłaby mieć podwójne oblicze. Z jednej strony w postaci wzmocnienia bezpośredniego nacisku wojskowego na Ukrainę, od ataku sił Donieckiej Republiki Ludowej na Mariupol do bombardowań strategicznych tego kraju włącznie.

Reklamy

Z drugiej przy pomocy sankcji antyzachodnich o wymiarze wojskowym, takich jak sprzedaż wielozadaniowych zestawów obrony powietrznej S-300 Iranowi, aż do rozmieszczenia na stałe rosyjskich sił zbrojnych w takich krajach jak Wenezuela. Po drugie możliwość pogorszenia już i tak nie najlepszych stosunków USA z ich zachodnioeuropejskimi sojusznikami z NATO, z Niemcami i Francją na czele.

Co dalej z Donbasem i Ukrainą?

To już oczywiście można i trzeba próbować przewidzieć wychodząc z pewnych określonych założeń. Osobiście nie zaliczam się do tych, którzy lubią porównywać Putina do Hitlera i Stalina. Uważam to za gorzej niż śmieszne. Przede wszystkim z tego powodu, że mocny człowiek Rosji dowiódł przez kilkanaście lat, że jest politykiem otwartym na dialog i w miarę przewidywalnym. Przyłączenie Krymu do Rosji, a także siłowe rozwiązanie sprawy Abchazji i Osetii poprzedził wieloma ostrzeżeniami przed skutkami polityki państw NATO wobec Kosowa i Serbii. W końcu odpłacił pięknym za nadobne.

Reklamy

Nie znaczy to wcale, że przebiera nerwowo palcami nad guzikami uruchamiającymi użycie broni atomowej itp. W przypadku Hitlera i Stalina tak by było. Ci dwaj nie użyli broni atomowej z pewnością tylko dlatego, że się jej nie doczekali. Pierwszy środek przenoszenia radzieckiej bomby atomowej został wypróbowany w lipcu 1953.

Wychodzę zatem z założenia, że Putin jest przywódcą zimnokrwistym, wyrachowanym, który ma niemiecki, a nawet angielski charakter. Owszem, będzie dążył do osiągnięcia mocarstwowych celów państwa, na którego czele stoi, do obrony jego interesów narodowych, ale w sposób powolny i systematyczny. Zarazem starając się nie doprowadzić do takiej próby sił, która mogłaby się zakończyć jednoznaczną przegraną Rosji. W sprawie kryzysu ukraińskiego są dwa cele, które musiał starać się osiągnąć jak najszybciej. Cel numer jeden: zagwarantowanie sobie zachowania rosyjskiej bazy w Sewastopolu. Jej posiadanie umożliwia operowanie rosyjskich okrętów wojennych przez cały rok na Morzu Śródziemnym. Stąd przyłączenie Krymu do Rosji. Cel numer dwa: uniemożliwienie prozachodniemu rządowi w Kijowie zdobycia rosyjskich tajemnic wojskowych w Donbasie. Tamtejsze zakłady przemysłu ciężkiego dostarczały kluczowe części do rosyjskich międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

Putin, moim skromnym zdaniem, ma jeszcze cel strategiczny numer trzy. Z tym, że może go sobie rozłożyć na kilka najbliższych lat. Może, a nawet musi, bo potrzebuje tych paru lat na handlowe i przemysłowe uniezależnienie się od państw zachodnich. Poprzez budowę rurociągów w kierunku Turcji, Chin i Iranu oraz odbudowę przemysłu zaopatrującego w pełni gospodarkę narodową Rosji (we własnym kraju). Potem będzie już mógł wzruszyć ramionami w odpowiedzi na dowolnie ostre sankcje z Brukseli i Waszyngtonu. Nawet na niskie ceny ropy. Najpierw jednak musi się starać opóźnić chwilę, w której nie będzie miał (z punktu widzenia postawionych sobie celów) innego wyjścia prócz jawnego i bezpośredniego użycia sił zbrojnych na Ukrainie. Zamrażając i odgrzewając działania wojenne w Donbasie. Właśnie to robi.

Tym trzecim celem w mojej ocenie jest odzyskanie wszystkich ziem Noworosji, zasiedlonych przez ludność ze środkowej Rosji w XIX wieku, a przyznanych Ukraińskiej SRR przez Lenina. Chcąc zabezpieczyć posiadanie przez rosyjskie państwo tych byłych carskich guberni, od Doniecka po Odessę, będzie chciał doprowadzić do rozpadu Ukrainy. W tej jej części, w której przewagę liczebną ma ludność mówiąca po ukraińsku zapewne powstanie nowe państwo, współpracujące na stałe z Rosją, podobne do Białorusi Łukaszenki. Nie jest dla mnie jasne co stanie się wtedy ze Lwowem, Użhorodem itd. Jest zbyt wiele czynników, których nie da się w tej chwili przewidzieć. Wydaje mi się, że w pewnych warunkach nie należy wykluczać zwrotu naszych dawnych województw: ruskiego i wołyńskiego.

Jaką grę będą teraz będą prowadzić Stany Zjednoczone? Pewne cele USA i Federacji Rosyjskiej wydają się zbieżne. Jankesom nie zależy na tym, aby doszło do szybkiego rozwiązania siłowego, jak w Gruzji w 2008. Zależy im na jak najdłuższym zmaganiu się Rosji z Ukrainą. Putin z wyżej wyłuszczonych przeze mnie względów podjął podobne działania tylko wobec Krymu. Moim zdaniem będzie to przede wszystkim zagrywka z doradcami wojskowymi z państw NATO (jawna polityka) oraz dostawami broni z Bliskiego Wschodu i użyciem wielu tysięcy najemników lub ochotników po stronie ukraińskiej (skryte działania). Ma to doprowadzić do maksymalnego zwiększenia kosztów ponoszonych przez Rosję w Donbasie i opóźnić wykonanie planów Putina. Zarazem w taki sposób, by nie sprowokować Rosji do ostrych kroków.

>>> ZOBACZ: Ukraińska armia otrzyma broń z Rosji

#Ukraina #Barack Obama #Władimir Putin