"Jestem kandydatką niezależną wszystkich Polaków"- powiedziała p. Ogórek, wytypowana przez Leszka Millera na kandydatkę na prezydenta RP.

"Leszek Miller traktuje SLD jak swój folwark"- powiedział Grzegorz Napieralski.

"Sąd partyjny interesuje się Napieralskim, gdyż chce założyć jakąś inną partię"- powiedział Leszek Miller.

Rozgrywki partyjne

Grzegorz Napieralski wetuje uchwałę (z 09.01.2015) SLD do Sądu Powszechnego o zawieszeniu go w prawach członka partii, gdyż miała działać z 3-miesięcznym skutkiem, a okazało się, że działa z nieokreślonym, i do tego, że zarządowi miał przewodniczyć ktoś, kogo w ogóle nie było na sali, a w ogóle że sterował tym Miller. Przypomina mi to dowcip, w którym Henio pyta Ecika: "Czy to prawda, że dostałeś w lesie po pysku?". "Jaki tam las, siedem drzew…" Napieralski nie wypiera się, że chciałby stworzyć nową lewicową partię (padają nazwiska Guział, Rozenek), ale zaraz dodaje, że w SLD jest wiele wartościowych ludzi (pada nazwisko Katarzyny Piekarskiej), a przede wszystkim młodych i ambitnych. Leszek Miller też kiedyś zmienił operatora na Samoobronę, ale sejmowego abonamentu nie dostał i Polskiej Lewicy nie stworzył. Ciekawe, kto jest na lewicy bardziej wiarygodny - młodzi, których jeszcze nie widać, czy starzy, którzy już znikają? Jako młody chłopiec ciekawiło mnie, jak wymarły dinozaury. Dzisiaj, zachowując odrobinę cierpliwości, mogę przekonać się o tym naocznie.

Wybory

Jestem szarym obywatelem, ale staram się nie być bezbarwnym. Patrzę, rozglądam się, słucham. Usłyszałem, że komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości zebrał ponad półtora miliona podpisów pod kandydaturą swojego faworyta w wyścigu pod żyrandol. To prawie 5% obywateli naszego kraju, to prawie 15 000 mieszkańców miasta, w którym żyję. Przez ostatnie dwa miesiące nie spotkałem nikogo, kto podpisywałby jakąś listę. A jednak… to się dzieje. Ktoś kogoś chce wykopać z partii, ktoś udowadnia, że społeczeństwo kogoś popiera. Tymczasem wiatr powiewa po podwórkach śmieciami ze śmietników, psy rżną kupy na trawnikach, kierowcy jeżdżą po ulicach jak naćpani. "Nasi kandydaci" walczą o kilka procent w wyborach, kopią się nie tylko pod stołem. I nikt nawet nie próbuje pokazać, że jest dobry, po prostu stara się udowodnić, że jest lepszy od kogoś jeszcze gorszego od siebie. "Weź mnie, weź mnie" - będziemy to słyszeć aż do 10 maja, kiedy pójdziemy do urn głosować na beczące barany, ale już nazajutrz (jeśli komisja wyborcza da radę) okaże się, że to nie oni, a my okazaliśmy się baranami, i do tego po raz kolejny to oni będą nas golić.

Co z tym zrobić?

Wirtualna rzeczywistość ma to do siebie, że można ją jednym kliknięciem wyłączyć, naszej rzeczywistości nie możemy nawet zresetować. Chyba że… weźmiemy sobie do serca słowa mistrza Młynarskiego: "Róbmy swoje"… róbmy swoje… nie gapmy się bezmyślnie w różne ekrany i monitory, myślmy. #wybory prezydenckie #Magdalena Ogórek