#Magdalena Ogórek miała wejść w kampanię wyborczą w wielkim stylu. Z pomocą kandydatce lewicy miały w tym celu ruszyć nie tylko lokalne struktury Sojuszu, ale i znaczne środki finansowe przeznaczone na kampanię. Na promocję swojej kandydatki partia Leszka Millera planowała przeznaczyć 3 miliony złotych. Tyle u progu kampanijnej rywalizacji obiecywał przewodniczący SLD. Pieniądze pochodzić miały głównie ze środków własnych Sojuszu.



Tymczasem, jak informuje "Rzeczpospolita" partia drastycznie obcina wydatki na kampanię. Od chwili ogłoszenia kandydatury Magdaleny Ogórek, budżet systematycznie topniał. Z planowanej dotychczas sumy na dzień dzisiejszy zostało zaledwie 500 tys. złotych.

Reklamy
Reklamy

Okazuje się bowiem, że sytuacja nie jest tak optymistyczna, jak do tej pory zakładano. Braki w kasie SLD planowano zapełnić zaciągając kredyt w banku. Tu pojawił się problem, bowiem banki nie są skore do przyznawania pożyczek partiom politycznym w obawie przed wikłaniem się w bieżącą politykę.



Tomasz Kalita, rzecznik sztabu Magdaleny Ogórek stara się dementować informacje o kłopotach finansowych w sztabie Ogórek. W rozmowie z "Rz" zapewnia, że dotychczasowe wydatki, chociażby na podróże kandydatki po Polsce i jej spotkania z wyborcami, miałyby być pokrywane z wpłat dokonywanych przez indywidualnych darczyńców. "Takie wpłaty są"- podkreśla Kalita. Tak wielkiego przedsięwzięcia, jakim jest kampania prezydencka nie da się jednak sfinansować z indywidualnych wpłat zwolenników kandydatki SLD.

Reklamy

Słabnie poparcie w SLD

Z samego Sojuszu docierają informacje, że właśnie na tle pieniędzy ma dochodzić do coraz ostrzejszych konfliktów między Magdaleną Ogórek a partyjnym kierownictwem. Po serii kolejnych żądań finansowych kandydatki, część władz Sojuszu zagroziło wycofaniem swojego poparcia dla Ogórek. Postawiona w takiej sytuacji musiałaby się wycofać z wyścigu o fotel prezydenta. Bez wsparcia struktur partii nie udałoby się jej nawet zebrać 100 tys. podpisów wymaganych do rejestracji w wyborach. Ostatecznie spór udało się zażegnać. Na konto komitetu wyborczego trafiło z kasy SLD 500 tys. zł.

Politycy Sojuszu w rozmowach o sytuacji na linii Ogórek-SLD oficjalnie zapewniają, że współpraca układa się znakomicie. - Żadnych dyskusji o zmianie kandydata nie było - podkreśla w rozmowie z serwisem "naTemat" rzecznik SLD Dariusz Joński. Jego zdaniem atmosfera wokół kandydatury Magdaleny Ogórek zaczyna przypominać tę z 2005 r., kiedy Włodzimierz Cimoszewicz po serii medialnych ataków wycofał się z walki o urząd prezydenta. Joński zapewnia też, że sugestie o coraz silniejszym rozłamie w łonie jego ugrupowania wokół kandydatury Ogórek to "wyssane z palca bzdury" i "kolejna odsłona próby podzielenia SLD".

#wybory prezydenckie



Pytany o problemy finansowe partii przypomina, że do tej pory nie było konkretnych ustaleń, co do ostatecznej sumy przeznaczonej na kampanię. Trudna sytuacja wynika zaś ze znacznie uboższych subwencji w porównaniu do tych przyznawanych PO i PiS. W istocie, na tle dwóch wiodących kandydatów budżet na kampanię Ogórek wypada mizernie. Zarówno Bronisław Komorowski jak i Andrzej Duda na objazdy po kraju, spotkania z wyborcami mogą przeznaczyć około 10 mln zł. To 20 razy więcej niż suma przekazana przez Sojusz swojej kandydatce.

Trudna kandydatka

Dziury w budżecie to kolejny problem, jaki pojawia się w kampanii wyborczej Magdaleny Ogórek. Do tej pory najtrudniejszym problemem dla Sojuszu była... sama kandydatka. Wystawienie 36-letniej, bliżej nieznanej doktor historii Kościoła w wyścigu o fotel prezydencki zostało źle przyjęte nawet przez osoby blisko związane z lewicą i SLD. Do kandydatury Ogórek krytycznie odniósł się były prezydent Aleksander Kwaśniewski. O wybrance Millera niepochlebnie wypowiadały się nawet środowiska feministyczne, z prof. Magdaleną Środą na czele.


Sama kandydatka jak ognia unikała do tej pory wszelkich kontaktów z dziennikarzami. Dopiero po dwóch miesiącach od ogłoszenia swojej kandydatury udzieliła pierwszego wywiadu dla lokalnej rozgłośni w Zielonej Górze. W mediach ogólnopolskich, poza dwoma oświadczeniami, nie pojawiła się jeszcze ani jedna rozmowa z Ogórek. Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 10 maja.