9 marca 2015 roku. Dzień po Dniu Kobiet. Dzień przed Dniem Mężczyzn. Rozporządzenie, Dziennik Ustaw poz. 321:
"Wprowadza się obowiązkowe ćwiczenia wojskowe dla żołnierzy rezerwy i osób przeniesionych do rezerwy niebędących żołnierzami rezerwy w związku z wystąpieniem potrzeb Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej..."
Podpisano: Ewa Kopacz, Prezes Rady Ministrów.

Rozporządzenie - jak na polskie akty prawne - jest wyjątkowo krótkie. Przerażająco wręcz krótkie. Jak rozkaz. Taki oznajmiający być może koniec epoki wolności i koniec epoki zawodowego wojska. Krótkiej epoki, trwającej zaledwie od 1 stycznia 2010 roku.

Reklamy
Reklamy

Skąd wyjeżdża czołg? Czołg wyjeżdża znienacka!

Jesteś szefem (przepraszam - menadżerem) w dużej firmie? Albo może masz swoją firmę? Może żonę lub dziewczynę, może wykupione wakacje w kilkugwiazdkowym hotelu? Albo może też... nie będziesz miał wyboru. A wcześniej zaczniesz bać się listonosza. W końcu nigdy nie wiadomo co przyniesie. Bo jeśli przyniesie zaproszenie na "obowiązkowe ćwiczenia", to swoje plany życiowe pozostanie ci zmiąć jak zużytą chusteczkę i wrzucić do kosza. Tak czy inaczej - albo do wojska, albo do więzienia. Dura lex, sed lex. Co z tego, że ustawa, która to reguluje pochodzi z 1967 roku., z zamierzchłego PRL-u?

Co ma żołnierz w spodniach? Żołnierz w spodniach ma służyć ojczyźnie!

Próbowałem kiedyś zostać weterynarzem, potem lekarzem. Trochę tam postudiowałem, ale nie wyszło. Na uczelni mi podziękowano, w Sztabie Wojewódzkim przywitano. Przywitano biletem, takim w jedną stronę - przynajmniej na czas jakiś w jedną. Każdy, kto taki bilet dostał, najbardziej pamięta pierwsze dni. No, może jeszcze kilkadziesiąt sytuacji z kolejnych tygodni. Ale te pierwsze chwile pamięta na pewno. Najpierw nieco sztucznie roześmiana, butna, pewna siebie grupa facetów, którym przecież nikt nie może podskoczyć. Potem fryzjer, własne spodnie, kurtka i skarpety do magazynu. Zamiast tego - przydziałowe majtki, które nosiło już wcześniej kilkudziesięciu innych, podobnych. Spodnie, buty, pas. Następnego dnia rano ktoś wrzeszczy POBUDKA! i zamiast kawy dwa kilometry biegiem w mżawce, potem kilka pompek, kilkadziesiąt przysiadów. Samo zdrowie.

Wyobrażasz sobie, że dostajesz list polecony, a dwa tygodnie później spotyka cię coś takiego? Jeśli nie, to wysil wyobraźnię. Jeśli nadal nie wierzysz - przeczytaj Dziennik ustaw z 9 marca 2015 roku. Może na wszelki wypadek zaczniesz ćwiczyć równy krok, pamiętając która noga jest lewa...

Co żołnierz ma pod łóżkiem? Żołnierz pod łóżkiem ma porządek!

Wojsko wygląda pięknie, gdy równo maszeruje. Dużo gorzej wygląda od środka. Gdy kapral na ciebie wrzeszczy, to nic mu nie można za to zrobić, bo twoja wolność została gdzieś za bramą i spokojnie tam czeka. Tutaj ważny jest tylko rozkaz, czyli coś nieomal świętego. Bo wojsko jest wspaniałe wyłącznie dla ludzi z charakterem. Specjalnym charakterem. Wchodząc do wojska trzeba zostawić za sobą strach i własną dumę, ale nadal należy się bać - chociażby kaprala. I nadal należy być dumnym, ale już nie z siebie lecz z wojska. Niby nic, a jednak zupełnie inaczej...

"Co to jest włócznia? Włócznia to broń wielmożów. Kij który ma biedaka na obu końcach". (A. Sapkowski)

A wielmoże zazwyczaj wiedzą lepiej. Mają od tego służby, wywiady, telefony do innych wielmożów. Mają informację lepszą niż "biedak". Może boją się, że będzie wojna. Może tylko chcą, żeby inni się ich bali. Niektórzy, jak choćby pan Olechowski, były minister spraw zagranicznych, sugerują nawet ucieczkę do Australii. Wielmoże zresztą zawsze mają w zapasie jakąś drogę ucieczki. Zanim to nastąpi wypisują w dziennikach ustaw krótkie rozporządzenia, podpisane przez jednego z największych wielmoży. "Biedakowi" pozostaje ucieczka przed listonoszem przynoszącym zaproszenie na "ćwiczenia". Ucieczka z góry skazana na niepowodzenie.

"Patriotyzm jest jak rasizm" - można było przeczytać w głównej mainstreamowej gazecie w 2007 r.

Od jakiegoś czasu żyjemy na bezdechu emocjonalnym, zachłyśnięci ideą róbta-co-chceta, dającego nam prawo do decydowania o własnym losie. Powtarzają nam to politycy, wmawiają media. Krzyczą transparenty i barwne postacie przez megafony na manifach i innych marszach. Ciekawe, co powiedzą ci kolorowi mężczyźni, gdy dostaną swoje zaproszenie do szaroburego munduru. Jeszcze ciekawsze jest, jak zachowają się te media, dla których dzisiaj słowo patriotyzm jest nieomal synonimem słów zgred czy mocher, gdyby zrobiło się naprawdę groźnie. I gdyby wizyta listonosza oznaczała już nie tylko ćwiczenia, lecz prawdziwą wojnę. Ale wolałbym, żeby tego ostatniego nikt nie musiał sprawdzać. Zwłaszcza, że teraz to już nikt nie wie, co robi #Rosja.

Bez paniki jednak! Podobno wtedy można nawet hełm założyć na lewą stronę... #wojsko polskie #armia